W środę rozpoczęło się 33. posiedzenie Sejmu tej kadencji. Inne niż te, do których już się przyzwyczailiśmy. Na sali sejmowej pojawili się wszyscy posłowie.
Najważniejszymi punktami pierwszego dnia posiedzenia były głosowanie nad wnioskami o dymisję Ryszarda Terleckiego z funkcji wicemarszałka oraz wnioski o wyrażenie wotum nieufności wobec ministrów Mariusza Kamińskiego, Jacka Sasina oraz Michała Dworczyka. Głosowania poprzedziła gorąca debata. Wszystko zakończyło się w późnych godzinach nocnych.
Kiedy miliony Polaków nadal wierzyło, że Polska odrobi straty ze Szwecją i awansuje z grupy, wówczas rozpoczęła się dyskusja o Ryszardzie Terleckim. Głównym zarzutem opozycji wobec wicemarszałka z PiS-u był jego wpis o Cichanouskiej, która podczas wizyty w Polsce spotkała się m.in. z Rafałem Trzaskowskim.
Taki cham siedzi w polskim Prezydium Sejmu - powiedział Tomasz Lenz z KO. Co ciekawe, Terlecki podczas swojego wystąpienia podczas debaty nt. jego odwołania zachowywał spokój, a nawet pozytywnie wypowiedział się o posłance Lewicy, którą wystąpiła przed nim (Magdalena Biejat) - Bardzo gratuluję pani z Lewicy tego wystąpienia, które tu usłyszałem, bo ono odnosiło się do bardzo ważnych kwestii, a to, że pani przychyla się do tego wniosku o moje odwołanie, to jest kwestia oczywiście polityczna i ma pani do tego prawo. Ale nie było tutaj ani chamstwa, ani kłamstw, które usłyszałem od przedstawicieli PO
Gorąco było też przy okazji dyskusji o ministrze Kamińskim. Główne zarzuty opozycji: udział w nieudanych wyborach kopertowych oraz działania policji wobec demonstrantów m.in. podczas strajków kobiet. Do obrony ministra ruszył premier Mateusz Morawiecki, który z sejmowej mównicy stwierdził, że opozycja postanowiła pobić rekord nieuzasadnionych wniosków o odwołanie. Dodał także - Minister Kamiński jest przede wszystkim państwowcem.
Sam minister podczas swojego wystąpienia zaznaczył, że robił wszystko, aby uratować "Polskę przed kryzysem". Morawiecki zaś stwierdził, że wybory w maju nie udały się z powodu opozycji oraz samorządów.
Kamiński podczas obrony policji stwierdził, że musiała działać, aby uchronić "publiczne bezpieczeństwo" podczas pandemii. Pod koniec swojego wystąpienia podziękował funkcjonariuszom za ich postawę.
Dalej było już tylko ciekawiej. Cezary Tomczyk z KO wyszedł na mównicę, aby wypunktować ministra Jacka Sasina. Cytował wypowiedzi ministra z różnych okresów, aby wskazać na to, że Sasin jedno mówi lub piszę, a robi kompletnie co innego. Tak miało być wg Tomczyka z elektrownią Ostrołęką, podwyżkami cen za prąd, czy też w sprawie kopalni Turów - To najlepszy czas na jego odwołanie - krzyczał Tomczyk, gdy mówił o kopalni Turów i negocjacjach, w których bierze udział Jacek Sasin.
Tomczyk zarzucił Sasinowi także przyjmowanie członków rodzin osób związanych z PiS do zarządów itp. w spółkach skarbu państwa - W każdym normalnym państwie, Jacek Sasin zasiadłby na ławie oskarżonych, ponieważ wydał 70 mln zł na wybory, które się nie odbyły - dodał Tomczyk.
W debacie o Michale Dworczyku opozycja zarzucała m.in. aferę mailową, udział w nieudanych wyborach kopertowych czy też złe decyzje podejmowane podczas Narodowego Programu Szczepień.
Skuteczna przeprowadzenie akcji szczepień oraz walka o demokratyczną Białoruś i prawa mieszkających tam Polaków to dwie przyczyny, dla których doszło do ataku na szefa KPRM Michała Dworczyka - powiedział Morawiecki, broniąc szefa swojej kancelarii.
Kierując się dobrem obywateli oraz zapisanym w konstytucji obowiązkiem przeprowadzenia we właściwym terminie wyborów, podjęliśmy stosowne i właściwe decyzje w duchu odpowiedzialności za państwo, by nie doszło do naruszenia ciągłości władzy prezydenta RP - dodał sam Dworczyk.
Sławomir Nitras z KO w swoim wystąpieniu zaatakował cały rząd, a zwłaszcza premiera. Stwierdził, że o sytuacji w Polsce dowiadujemy się z przecieków, ponieważ TVP Info nie informuje rzetelnie o tym co się dzieje. Dodał też, że rząd zarzuca opozycji wykorzystywanie rosyjskiej prowokacji, gdy to aktualny obóz władzy "wykorzystuje" od kilku lat taśmy z restauracji "Sowa & Przyjaciele" - Wszyscy u Sowy zostali ukarani z wyjątkiem jednego, który został premierem - powiedział Nitras, przy okazji przypominając o wypowiedziach Morawieckiego z tych taśm, kiedy to mówił o misce ryżu czy też miał cieszyć się z wypadku Kubicy, ponieważ jego bank nie musiał wówczas sponsorować naszego kierowcę Formuły 1.
Ostatecznie żaden z czterech wniosków nie przeszedł.
Za odwołaniem Ryszarda Terleckiego głosowało 211 posłów, 235 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. Podczas drugiego głosowania za jego odwołaniem głosowało 212 posłów, 236 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Za wnioskiem o wotum nieufności wobec Michała Dworczyka głosowało 210 posłów, 237 było przeciw. Za wnioskiem o wotum nieufności wobec Jacka Sasina głosowało 213 posłów, 235 było przeciw, Za przyjęciem wniosku o wotum nieufności wobec Mariusza Kamińskiego głosowało 212 posłów, 235 było przeciw, 1 poseł wstrzymał się od głosu.