Sztab kryzysowy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej podjął bardzo trudną decyzję. Od czwartku godziny 19:40 nastąpiło siedem wybuchów metanu. Rejon zagrożenia zostanie odizolowany. To oznacza, że na ten moment ratownicy nie ruszą po zaginionych górników.
Przypomnijmy, że w czwartek, 21 kwietnia przed godziną 20:00 doszło do wybuchu metanu podczas pracy ratowników górniczych przy wydłużaniu lutniociągu w chodniku N-12 w rejonie ściany N-6, który miał umożliwiać dojście do poszukiwanych górników w ścianie. W rejonie zagrożenia przebywały dwa zastępy ratowników, czyli dziesięć osób. Po położeniu kolejnego odcinka lutnociągu, pomiary wskazały na rosnące stężenie gazów. Podjęto decyzję o wycofaniu zastępów. Podczas odwrotu nastąpił wybuch, a fala uderzeniowa dotarła do ratowników. 10 osób zostało poszkodowanych.
Ratownicy szli do siedmiu zaginionych osób, którzy zostali na dole po dwóch wybuchach, do których doszło w środę.
W piątek rano sztab kryzysowy zastanawiał się nad podjęciem kolejnych kroków. Po godzinie 9:00 przedstawiciele spółki poinformowali o jednej z najtrudniejszych decyzji. JSW odstępuje od akcji ratowniczej. Priorytetem jest w tej chwili bezpieczeństwo ratowników, innych pracowników oraz całej kopalni. Od czwartku godziny 19:40 doszło w sumie do siedmiu wybuchów metanu.
Działania skupią się teraz na ustabilizowaniu sytuacji wentylacyjnej. Następnie rejon zagrożenia zostanie odizolowany. Kolejne decyzje zapadną dopiero za 10-15 godzin.
- Odstąpiono od prowadzenia akcji ratowniczej w celu wydobycie siedmiu górników z kopalni Pniówek. Akcja ratownicza będzie prowadzona w celu zaizolowania rejonu kopalni - powiedział prezes JSW, Tomasz Cudny.
Przedstawiciele spółki o swojej decyzji poinformowali najpierw rodziny zaginionych osób. JSW nie chce przekazać danych pracowników, którzy pozostali na dole.
- Jest to bardzo trudna decyzja - dodał Cudny.
- Ratownicy w każdej sytuacji idą na krawędzi przepisów, ogromnego ryzyka - powiedział Piotr Buchwald, prezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, który zapewnił, że determinacja ratowników jest bardzo duża, ale najważniejsze jest ich bezpieczeństwo.
W środę, 20 kwietnia o godzinie 00:15 nastąpił wybuch metanu w ścianie N-6 na poziomie 1000 metrów o godzinie 0.15. W zagrożonym rejonie przebywało łącznie 42 pracowników. Podczas pierwszej akcji ratowniczej o godzinie 3:00 doszło do drugiego wybuchu. Siedem osób pozostało uwięzionych na dole.
WIĘCEJ WKRÓTCE