Zygmunt Frankiewicz ma niemal pewny mandat senatora. Sukces prezydenta w tych wyborach oznacza rządy komisarza. Z PiS?
Prezydent Zygmunt Frankiewicz jest samorządową twarzą Koalicji Obywatelskiej. Uważa, że kolejne rządy PiS zagrażają niezależności samorządu. Chce jej bronić w senacie. Jednak, kiedy on zdobędzie mandat, do Gliwic przyjdzie komisarz. Wyznaczy go premier. Jeśli wybory potwierdzą wskazania sondaży, Gliwice po 26 latach rządów Frankiewicza przejmie człowiek Jarosława Kaczyńskiego.
- Pracuję w dużym zespole. Ten zespół świetnie sobie poradzi beze mnie . Sytuacja jest na tyle zła dla samorządu, tak groźnie to wszystko wyglada, że uważam, że każdy, kto jest odpowiedzialny, ma wpływ na rzeczywistość i kompetencje, powinien to wykorzystać, żeby uratować to, co wspólnie osiągnęliśmy. Bo uważam, że to wszystko może być zniszczone - mówi Zygmunt Frankiewicz.
W mieście głośno mówi się o tym, kto będzie komisarzem. Wielu wskazuje na urzędującego wojewodę, który już raz ubiegał się o fotel prezydenta Gliwic.
- Wszyscy się obawiają tzw. komisarza. Ja myślę, że trzeba myśleć trochę pozytywnie. To znaczy nie zakładać, że ktoś tu przyjdzie niszczyć miasto i robić awanturę - mówi prezydent Gliwic. Za dużo zrobiliśmy jako komitet lokalny, środowisko lokalne, często wbrew wszystkim partiom, które wystawiały tu swoich kandydatów. Nie wierzę, żeby w tej sytuacji wygrał tu kandydat Prawa i Sprawiedliwości, który wiele złego dla tego samorządu w tej chwili jeszcze robi - dodaje.
Zdaniem Frankiewicza komisarz jest po to, żeby administrować miastem do czasu przedterminowych wyborów. I tylko tyle.
- Wszelkie nadaktywności tego komisarza będą wykroczeniem przeciwko miastu, mieszkańcom, dobrym obyczajom. Tego się nie spodziewam. Jednak jestem optymistą.