Chodzi o ponad 50 oddziałów położniczych w całej Polsce, których istnienie, zdaniem szefa NFZ, nie ma racjonalnego uzasadnienia. To może oznaczać, że w każdym województwie znikną nawet trzy porodówki.
„Na warsztat bierzemy zagadnienie w postaci położnictwa. Wyznaczyliśmy próg 400 porodów rocznie” – poinformował prezes NFZ. Jak zauważył, z ok. 400 oddziałów położniczych w Polsce ponad 70 nie spełnia tego kryterium, co oznacza, że rodzi się tam mniej niż jedno dziecko rocznie. Jak podał, skrajne przypadki to te, w których jest mniej niż jeden poród tygodniowo.
Tymczasem, jak podkreślił szef NFZ, każdy z oddziałów „obłożony” jest takimi samymi wymogami, jeśli chodzi m.in. o zespół czy sprzęt. „Nie stać nas jako kraju, żeby ograniczone zasoby w tak nieefektywny sposób wykorzystywać” – zaakcentował Niedzielski.
Szef Funduszu zaznaczył jednocześnie, że zdecydowano o dołożeniu dodatkowego kryterium odległości, bo samo kryterium ilości porodów groziło pojawieniem się tzw. białych plam np. w woj. zachodniopomorskim i podlaskim.
Po uwzględnieniu obu kryteriów wskaźnika nie spełniałoby zamiast siedemdziesięciu kilku ok. 55 oddziałów. „To oznacza, że jest ponad 50 oddziałów, których istnienie nie ma racjonalnego uzasadnienia” – zaznaczył.
„Z naszego puntu widzenia wprowadzenie mechanizmów premiowania tych, którzy spełniają wskaźniki to pewne przygotowanie do redefinicji sieci, która ma nastąpić w roku 2021 r. Mamy nadzieję, że te kryteria zachęcą do konsolidacji i rozmów, czy warto utrzymywać tego typu miejsca, czy nie warto dogadywać się w regionie” – dodał Niedzielski. (PAP)