Straż pożarna i policja biorą udział w poszukiwaniu dziecka w lasach w okolicy miejscowości Wyry w powiecie mikołowskim.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że do zaginięcia dziecka doszło podczas spaceru z dziadkiem.
Jak informuje mł. asp. Ewa Sikora, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Mikołowie, w akcję poszukiwawczą zaangażowani są wszyscy dostępni funkcjonariusze z powiatu mikołowskiego.
Równolegle z akcją również weryfikacja prawdziwości zgłoszenia. Z numeru, z którego zgłoszono zaginięcie dziecka w przeszłości odnotowano fałszywy alarm. Obecnie numer ten nie jest zalogowany do sieci i służby nie mogą skontaktować się z mężczyzną, który dokonał zgłoszenia. Wątpliwości policji budzą również elementy samego zgłoszenia - zgłaszający mężczyzna miał poinformować, że dziadek, który rzekomo zgubił dziecko nie może podejść do telefonu.
Oficer prasowa KPP w Mikołowie dodaje, że w ciągu minionych 3 lat z numeru, który zgłosił dziś zaginięcie dziecka zgłoszono około 30 fałszywych alarmów.