Porozumienie podpisane w PGG to tylko chwila, żeby złapać oddech. Zbliża się trzęsienie ziemi w polskim górnictwie. Powodem transformacja energetyczna i olbrzymie straty sektora górniczego. Czy ktoś ma jeszcze nad tym kontrolę?
W piątek, 14 stycznia, związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej po udanym referendum strajkowym podpisali porozumienie z zarządem spółki. Średnie wynagrodzenie wzrośnie do 8200 złotych brutto, a 1 marca górnicy otrzymają dodatkową wypłatę - średnio 1,5 tysiąca złotych. Z drugiej strony, sygnatariusze umowy społecznej dla górnictwa żądają spotkania z wicepremierem Jackiem Sasinem do 21 stycznia. W innym przypadku grożą protestami na wielką skalę.
Sytuacja w polskim górnictwie jest napięta. Najbardziej cierpią na tym zwykli górnicy, zwłaszcza z PGG, którzy nadal nie wiedzą, jaka będzie ich najbliższa przyszłość. Spółka, dla której pracują, notuje olbrzymie straty i tylko środki publiczne pozwolą jej utrzymać się przez kolejne lata. Ale do tego potrzebna jest m.in. notyfikacja umowy społecznej.
Opozycja, a zwłaszcza Koalicja Obywatelska, próbuje coraz częściej podbić swoje notowania kryzysem w energetyce. KO zrzuca winę na PiS. Dowodem na to jest sobotnia konferencja prasowa Borysa Budki i Wojciecha Saługi, która przemieniła się w kłótnię ze związkowcami. O komentarz w sprawie kolejnego kryzysu w górnictwie zapytaliśmy się posła platformy Obywatelskiej Wojciecha Króla, który m.in. nie zgadza się na budowę nowej kopalni w Mysłowicach.
Z tej umowy społecznej, jak i "programu dla Śląska" nie zrealizowano żadnego punktu. Górnicy nadal są oszukiwani przez rząd - twierdzi poseł Król. Uważa, że PiS próbuje uciec od odpowiedzialności za kryzys w sektorze energetycznym i węglowym - Widzimy olbrzymi kryzys w energetyce, a odpowiedzialność za to próbują zrzucić na KE i Donalda Tuska. Przez 6 lat nie zrobili nic, żeby przygotować energetykę i górnictwo na te zmiany, na które rząd PiS również zgadzał się. Mateusz Morawiecki nie kwestionował umów z Unią Europejską.
Spokój został na jakiś czas kupiony, ale jest to spokój kredytowany, za który będziemy musieli wszyscy zapłacić - dodaje Król komentując porozumienie w PGG i umowę społeczną dla górnictwa.
Nie ma dzisiaj łatwych rozwiązań. Po tylu latach stagnacji w energetyce i inwestycji, będzie bardzo trudno przeprowadzić niezbędne reformy - podsumował.