"Wycinka się już zaczęła i trwa. Mamy sezon. Setki ptaków straciło lęgi" - przestrzega organizatorka protestu Monika Szlauer. Zakończył się protest mieszkańców z godziny 17 - w sprawie wycinki drzew w Cieszynie. Obie strony sporu pozostały przy swoich zdaniach.
Wycinka drzew wzdłuż szlaków kolejowych budzi ogromne kontrowersje w całym kraju. Mieszkańcy Cieszyna nie rozumieją, dlaczego PKP chce zrównać z ziemią tak ogromną liczbę drzew. Zniknąć mają wszystkie pnie do 15 metrów od skrajnego toru na trasie między Cieszynem a Zebrzydowicami. Zgodę na wycinkę wydał już starosta cieszyński.
- PKP tłumaczy się bezpieczeństwem podróżnych. Obawiamy się, że to jednak fikcja. Ona jest niestety zgodna z prawem, ale nie jest poparta rzeczywistymi potrzebami - mówi Silesia24 Monika Szlauer, radna Cieszyna.
Mieszkańcy podkreślają, że nie było żadnych konsultacji. Informację o ilości drzew do wycinki mają z mediów. Starostwo nie odpowiada na ich pytania.
- Drzewa są naszym sprzymierzeńcami w walce groźnymi zmianami klimatycznymi. Poraża skala wycinki. Ona się zaczęła i trwa. Mamy przecież sezon lęgowy. Setki ptaków straciło i straci swoje miejsce - dodaje Monika Szlauer.
W cieszyńskim urzędzie potwierdzają, że starosta zgodę wydał, bo... nie miał innego wyjścia.
- Starosta nie miał podstaw prawnych do odmowy wydania zezwolenia. Celem wycinki jest wyeliminowanie zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego, podróżnych i mienia, jakie mogą powodować drzewa rosnące w obrębie infrastruktury kolejowej. W decyzji został określono termin wycinki do 31 grudnia 2019 r. - czytamy w oświadczeniu przesłanym przez Katarzyna Raszkę-Sodzawiczny, rzecznika prasowego Starostwa Powiatowego w Cieszynie.