Ostatnie pożegnanie Kamilka. Znamy datę i miejsce

Kamilpogrzeb
Kastelik

Szymon Kastelik

9 maja, 2023

Ta historia wstrząsnęła całą Polską. Kamilek walczył ponad miesiąc. Niestety nie udało się go uratować. Chłopiec zmarł.

8 maja zmarł w szpitalu 8-letni Kamilek. Był ofiarą ojczyma-kata. Nie otrzymał pomocy od swojej mamy, cioci i wujka. Zawiedli go wszyscy.

Znamy datę i miejsce ostatniego pożegnania chłopca. Pogrzeb odbędzie się 13 maja w sobotę o godzinie 13:00. Miejsce pochówku będzie cmentarz "Kule" w Częstochowie przy ulicy Cmentarnej. 

Na ceremonię każdy chętny może przyjść z balonami wypełnionymi helem, które zostaną wypuszczone do nieba. Rodzina i bliscy dodają, że można też przynieść pluszaki, które uwielbiał Kamilek oraz zabawki dla jego brata.

8-letni Kamil nie żyje

Jak informuje katowicki szpital, bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca była postępująca niewydolność wielonarządowa. Doprowadziła do niej poważna choroba oparzeniowa i ciężkie zakażenie całego organizmu, spowodowane rozległymi, długo nie leczonymi ranami oparzeniowymi.

- Kamilek przez cały czas pobytu w szpitalu był głęboko nieprzytomny. Nie zdawał sobie świadomości gdzie jest, ani co go spotkało. Ani przez chwilę nie cierpiał. Kamilek otrzymał w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka wszelką możliwą pomoc medyczną. Korzystał z zaawansowanych metod leczenia, m. in. z respiratoterapii, dializoterapii oraz wysokospecjalistycznej aparatury ECMO, zapewniającej wspomaganie krążenia i pozaustrojowe natlenianie krwi. Był pod ciągłą, niezwykle troskliwą opieką naszego personelu medycznego. To wszystko niestety nie wystarczyło, aby uratować chłopca - komentuje GCZD w Katowicach.

W weekend pojawiły się informacje od biologicznego ojca chłopca, który przekazał, że stan Kamilka jest bardzo ciężki i najprawdopodobniej nie uda się go uratować. Wcześniej wszystko wskazywało na to, że 8-latek wraca do sił, a lekarze planowali nawet wybudzić go ze śpiączki farmakologicznej. Niestety stan Kamilka pogorszył się, co wstrzymało cały proces.

Zmiana zarzutów dla ojczyma-kata


- Brak jakichkolwiek słów, by określić to co, było udziałem tego dziecka, jego cierpienie. I zadawany z premedytacją świadomy, okrutny ból, który doprowadza ostatecznie do jego śmierci. Poziom bestialstwa i zezwierzęcenia, by tak traktować innego człowieka, do tego dziecka. To się w głowie nie mieści - powiedział Zbigniew Ziobro w Katowicach. Prokurator generalny zapowiedział, że zostaną zmienione zarzuty postawione ojczymowi 8-letniego Kamilka.

- Wydałem polecenie, aby doszło do niezwłocznej zmiany kwalifikacji prawnej zarzucanego czynu zbrodni sprawcy tego okrutnego zachowania. Mianowicie do tej pory sprawca stał pod zarzutem usiłowania zabójstwa i znęcania ze szczególnym okrucieństwem. Teraz ten zarzut będzie zmieniany na zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz znęcania się - dodał Ziobro. Co to oznacza? Po zmianach legislacyjnych ojczym może otrzymać bezwzględne dożywocie, bez możliwości wyjścia warunkowego nawet po 25 latach.

Dramat chłopca trwał od wielu miesięcy

Najprawdopodobniej 8-letni Kamilek był ofiarą swojego ojczyma od dłuższego czasu. Najnowsze ustalenia wskazują na to, że obrażenia powstały nawet miesiąc przed interwencją służb, ale nie oznacza to tego, że chłopiec nie był maltretowany wcześniej.

Wiadomo, że sprawą Dawida B., Magdalena B. i dzieci pod ich opieką zajmował się sąd. Opieka społeczna i policja również wiedziały o trudnej sytuacji rodziny. Para z dziećmi mieszkała w małych mieszkaniu z inną parą, która też miała swoje dzieci. W sumie nawet 12 osób żyło na małym metrażu.

W mieszkaniu śmierdziało i było brudno. Kamilek uczęszczał do klasy specjalnej. Miał duże braki w rozwoju intelektualnym. Niestety przez wiele miesięcy (pomimo zgłoszeń) żaden organ nie uznał, że dzieciom zagraża olbrzymie niebezpieczeństwo.

Horror w Częstochowie

Ojczym 8-latka i jego matka zostali zatrzymani 3 kwietnia. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa 8-letniego chłopca i spowodowania u niego ciężkich obrażeń ciała oraz znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad chłopcem i narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

27-letni Dawid B. został doprowadzony do częstochowskiej prokuratury. Tak samo jak 35-letnia matka chłopca, która nie wezwała pomocy. Według lekarzy, obrażenia chłopca powstały nawet 10 dni przed wezwaniem służb. Oznacza to, że 8-latek cierpiał przez co najmniej tydzień, ale według śledczych jego dramat mógł trwać od miesięcy.

5 kwietnia 27-letni Dawid B. usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Teraz, jak zapowiedział Ziobro, ma usłyszeć zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Dawid B. pod koniec marca oblał chłopca wrzątkiem i położyć na węglowym piecu. Mężczyzna dostał też zarzut znęcania się nad 8-latkiem, poprzez bicie, kopanie i przypalanie papierosami.

35-letnia matka usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy chłopcu oraz pomagania 27-latkowi w znęcaniu poprzez niereagowanie na jego działania.

Oboje przyznali się do zarzucanych im czynów. Mężczyźnie grozi dożywocie, kobiecie 10 lat więzienia. Prokuratura złożyła wniosek o tymczasowy areszt dla pary. Sąd nie miał żadnych wątpliwości i podjął decyzje o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania obu "opiekunów"

Zarzuty również usłyszała Aneta J., ciocia chłopca, która mieszkała wraz ze swoimi dziećmi z Magdaleną B. i Dawidem B. Ciocia Kamila miała być świadkiem bestialskiego zachowania ojczyma Kamilka. Podejrzana jest o to, że nie wezwała pomocy medycznej, pomimo ciężkiego stanu chłopca. Zarzuty usłyszał również "jego wujek".

Wiadomo także, że sąd, policja i opieka społeczna znały trudną sytuację w rodzinie Kamilka i warunki w jakich przebywają dzieci. Jednak pomimo wielu sygnałów, problemów i zgłoszeń, sąd wcześniej nie widział powodów, aby odebrać Kamila (oraz pozostałe dzieci) opiekunom.

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

7 o

katowice

Cóż... Bywało lepiej.

PM10: 26.4µg/m3 PM2.5: 21.7µg/m3