Od Wisły po Zakopane... narciarze okupują stoki

Mid 21212172

Redakcja

13 lutego 2021

Znaczny ruch panował w sobotnie przedpołudnie na stokach narciarskich w Wiśle. Nie inaczej jest w innych miastach w Beskidach, ale także w Tatrach. Turyści mówili, że cieszą się z możliwości spędzenia aktywnego weekendu na nartach.

Większość wiślańskich stoków narciarskich była w sobotę przed południem obłożona, nie było jednak większych kolejek do wyciągów. W najbliższym centrum miasta kompleksie "Skolnity" na główny wyciąg kanapowy można było podjechać praktycznie od razu ze stoku, podobnie na kanapę i orczyki oddalonego od miasta kompleksu "Soszów".

Pani Anna z Katowic postanowiła zaplanować sobie i dzieciom weekend na nartach – od piątku do niedzieli - zaraz po ogłoszeniu, że będzie to możliwe. W ub. sobotę zarezerwowała ostatnie wolne miejsca w stacji narciarskiej "Soszów", dysponującej kilkudziesięcioma takimi miejscami. "Zależało mi, by być przy stoku, nie dojeżdżać" – powiedziała.

Normalnie jest tak, że za dzieci płaci się trochę mniej; teraz nie było takiej możliwości. Cena 160 zł za osobę ze śniadaniami i obiadokolacjami wydała mi się w porządku, jednak myślę, że gdyby nie wcześniejsze zamknięcie, związane z pandemią, mogłoby być trochę taniej”

oceniła narciarka.

"Jestem przeszczęśliwa, czułam po tym roku zamknięcia takie ssanie - strasznie mi brakowało nart" – zadeklarowała. "Tym bardziej, że taka fajna zima jest w tym roku. I, jak patrzę na stoku, mam wrażenie, że ludzie są wygłodniali narciarstwa" – uznała pani Anna dodając, że w piątek na stokach było jeszcze dość luźno. W sobotę narciarzy pojawiło się zdecydowanie więcej.

W jej ocenie kryteria bezpieczeństwa epidemicznego są dotrzymywane. Prowadzący stację "Soszów" zorganizowali np. specjalne drogi dojścia na posiłki dla swoich gości – tak, aby trasy przejść jak najmniej się krzyżowały, a ludzie nie spotykali się na nich ze sobą.

W sobotę w stacji były tabliczki z ostrzeżeniami o możliwości zablokowania karnetu narciarskiego w razie braku maseczki. Narciarze z zasady pilnowali, by nie tłoczyć się na czteroosobowych kanapach z obcymi, w ew. kolejkach były dotrzymywane odstępy. Podobne zasady były zachowywane w stacjach "Stok" czy "Skolnity".

Na deptaku w centrum Wisły także było sporo turystów. Ludzie starali się w miarę możliwości zachowywać odstępy. "Czujemy się chyba bezpiecznie pod kątem covida, ludzie jakoś się nie tłoczą, a że dzieci chcą słodkie, to stoimy" – powiedział pan Grzegorz z Rudy Śląskiej, czekający z rodziną przed cukiernią "U Janeczki", przy głównym wiślańskim deptaku - ul. 1 Maja.

Lokal ten znalazł się na wykazie ok. 40 barów, kawiarni i restauracji, umieszczonym w sieci przez lokalny samorząd, a rozpowszechnianym przez miejscowych przedsiębiorców. Miasto przypominało, że choć obiekty noclegowe oraz wyciągi mogą działać, gastronomia nadal pozostaje zamknięta. Stąd przygotowano wykaz punktów w Wiśle, gdzie można zamówić jedzenie na wynos lub z dowozem.

Pan Grzegorz z Rudy ocenił w sobotę przed południem, że "może to był jednak błąd" przyjeżdżać w tym czasie do ścisłego centrum Wisły, zamiast spędzać czas gdzieś bardziej na obrzeżach. Miasto, w którym trwa przebudowa głównej drogi wojewódzkiej nr 941, było w sobotę przed południem lekko zakorkowane, z kolei część bocznych dróg była zaśnieżona i śliska.

Pan Grzegorz z Rudy Śląskiej zamierzał wracać do domu w sobotę wieczorem; przyznał, że rozważał dłuższy pobyt, ale w ostatnich dniach nie znalazł odpowiedniego noclegu. Na największych portalach oferujących miejsca noclegowe w sobotę dostępne były pojedyncze miejsca na następny weekend w Wiśle. Można było jeszcze coś znaleźć w różnych przedziałach cenowych.(PAP)

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3