Lokatorzy budynku, w którym doszło do wybuchu, nie wrócą na razie do swoich mieszkań. Noc poza domem spędzą także mieszkańcy sąsiedniej kamienicy.
Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek przekazał, że dla mieszkańców zabezpieczono lokale zastępcze. Jak wyjaśnił, Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego wraz ze Strażą Pożarną muszą ocenić, czy w najbliższym czasie budynek będzie nadawał się do zamieszkania.
- Oczywiście pomoc jest zorganizowana. Tak długo, jak te osoby będą wymagały pomocy psychologicznej, bytowej, zapewnienia noclegu, taka pomoc będzie udzielona – nie tylko osobom bezpośrednio poszkodowanym, także z sąsiadujących kamienic - zapewnia także Mariusz Wołosz.
Miasto ma przygotowane miejsca noclegowe. Są to m.in. miejsca w hotelach i hostelach.
- Przygotowujemy również mieszkania, które będą potrzebne. Z użytkowania jest nie tylko wyłączony budynek, w którym doszło do wybuchu, ale również sąsiedni. To się wiąże z odcięciem mediów, prądu - zaznaczył prezydent Bytomia.
Pytany przez PAP o właściciela budynku prezydent Bytomia potwierdził, że znajduje się on w zarządzie wspólnoty mieszkaniowej: część lokali jest gminnych, część jest prywatnych.
(SILESIA24/PAP)