Koronawirus: W Polsce podobnie jak we Włoszech! Czy to wina lekarzy?

Covid 19 medical coronavirus mask pandemic epidemic disease influenza health
Kastelik

Szymon Kastelik

16 października 2020

W Polsce przeprowadza się o wiele mniej testów niż we Włoszech, a aktualnie mamy przyrost zakażeń koronawirusem na podobnym poziomie. Służba zdrowia nie wyrabia, ale to nie przeszkadza władzy w krytykowaniu lekarzy.

Na początku czerwca Kancelaria Premiera zachwalała działania rządu podczas pierwszych trzech miesięcy walki z epidemią COVID-19. Dzięki szybkim decyzjom, nie znaleźliśmy się w sytuacji Włoch czy Hiszpanii, gdzie lekarze musieli decydować, których pacjentów leczyć - czytamy w informacji z 2 czerwca na stronie Kancelarii. Nie trzeba powtarzać ile razy premier czy politycy obozu rządzącego szczycili się tym, że właśnie to naszemu krajowi udało się uniknąć czarnego scenariusza. Zaś w telewizji publicznej wielokrotnie przypominano, że Polska wygrywa z koronawirusem, a reszta świata radzi sobie o wiele gorzej.

Jaka sytuacja jest teraz, to już wszyscy wiemy. W czwartek padł nowy dobowy rekord zakażeń - 8099. Tym samym prawie dorównujemy w tej statystyce Włochom, gdzie również w czwartek odnotowano rekordowy przyrost na poziomie 8804 przypadków. Problem w tym, że u naszych przyjaciół z południowej Europy wykonano również rekordową liczbę badań w ciągu 24 godzin -  ponad 162 tysięcy testów. A w Polsce? Około 100 tysięcy badań mniej. 

Rośnie w naszym kraju także liczba zgonów. Jeszcze nie tak dawno temu Ministerstwo Zdrowia informowało o kilkunastu zmarłych, którzy cierpieli na choroby współistniejące. A teraz mamy ich dziennie kilkudziesięciu, a do tego coraz więcej osób umiera tylko z powodu COVID-19. Warto dodać przerażające doniesienia ze szpitali, również z woj. śląskiego, w których zaczyna brakować łóżek oraz nie ma wykwalifikowanej kadry do obsługi m.in. respiratorów. 

Tymczasem przedstawiciele rządu nadal narzekają na lekarzy, którzy nie wstawiają się na wezwanie wojewodów. Mówi się o strachu przed pandemią. A przecież lekarz nie powinien się bać! Jednak gdy całe to środowisko słyszy wyolbrzymione oskarżenia, ogląda w telewizji publicznej krytykę na swój temat i dowiaduje się, że urzędnicy pracujący na wygodnych krzesłach/fotelach nad tarczami antykryzysowymi dostają nagrody, to trudno dziwić się, że tracą motywację i wiarę. Bo lekarzom, pielęgniarkom, ratowników etc. pozostaje nic innego jak ryzykować życie swoje i bliskich, pracując bez odpowiednik środków i za nieadekwatne do poświęcenia pieniądze.

To forma podziękowania i docenienia pracowników ministerstwa, którzy po wybuchu pandemii zamienili domy na pokoje w ministerstwie, pracowali dzień w dzień, po godzinach, nocą, przysypiając na karimatach, po to by jak najszybciej wypracować rozwiązania ratujące polskie firmy przed upadkiem, a miliony pracowników przed bezrobociem - tak była minister rozwoju Jadwiga Emilewicz tłumaczyła nagrody dla swoich współpracowników. Miejmy nadzieję, że po tym wszystkim podobną formę podziękowania i docenienia otrzyma polska służba zdrowia. Bo na razie podczas tej pandemii większy szacunek pracownikom medycznym wyrazili raperzy organizujący #hot16Challenge2. 

Na pewno znajdą się lekarze, których warto skrytykować z powodu ich zachowania podczas pandemii. Na przykład nie należy pozostawić suchej nitki na lekarzu, który wpuścił Przemysława Czarnka do szpitala na odwiedziny babci, przez co polityk mógł zakazić wiele ciężko chorych osób. 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3