W miniony poniedziałek WZZ 'Sierpień 80" przy KWK Mysłowice-Wesoła opublikował dokument, który otrzymał od kierownictwa zakładu. Z pisma wynika, że kopalnia zamierza zwolnić jednego z górników z powodu złamania obowiązków pracowniczych wynikających z Regulaminu Pracy.
Z treści pisma opublikowanego przez związek zawodowy wynika, iż kierownictwo KWK Mysłowice-Wesoła zamierza rozwiązać umowę o pracę bez okresu wypowiedzenia z jednym z górników. Powodem jest "wielokrotne naruszenie zasad rejestracji czasu pracy". W dokumencie przedstawiono dane z pięciu dni ze stycznia, przy których zaznaczono godziny wyjazdu z dołu oraz godziny wyjścia z kopalni. Według tych danych górnik wszystkie swoje wyjazdy zarejestrował o godzinie 1:15 zgodnie z czasem pracy, ale z terenu zakładu wychodził już po 3-4 minutach.
"Sierpień 80" twierdzi, że nie ma podstaw do zwolnienia tego pracownika - Nawet Dyrektor ds. Ekonomiczno-pracowniczych, nie jest nam wstanie podać podstawy prawnej do zwolnienia - czytamy w opublikowanym oświadczeniu na Facebooku.
Standardowy czas pracy górnika w Polskiej Grupie Górniczej to 7,5 godziny. Czas pracy liczy się od rejestracji zjazdu do rejestracji wyjazdu. Jeżeli wszystko odbywa się zgodnie z przyjętymi zasadami, to okres spędzony przez górnika na terenie kopalni po wyjeździe z dołu jest już jego czasem prywatnym. Zazwyczaj wtedy pracownicy kopalń myją się, przebierają lub jedzą. Jednak jak podkreślają inni górnicy w komentarzach pod oświadczeniem "Sierpnia 80", mycie się po pracy nie jest obowiązkowe. Dlatego jest to możliwe, aby pracownik wyszedł z kopalni po kilku minutach od momentu zarejestrowania wyjazdu.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy rzecznika prasowego Polskiej Grupy Górniczej, Tomasza Głogowskiego. Podkreślił, że w tej sprawie jest więcej wątków, a ponadto PGG nie rozwiązało jeszcze umowy z tym górnikiem.
Opisane zachowanie stanowi naruszenie wewnętrznych regulacji dotyczących obowiązków pracowniczych oraz bezpieczeństwa ruchu zakładu górniczego, ale żadne ostateczne decyzje w tej sprawie jeszcze zapadły (a w szczególności , nie została rozwiązana umowa o pracę). Dodać należy, iż opublikowany dokument nie jest jedynym, jaki w tej sprawie otrzymała organizacja związkowa, a ten został opublikowany intencjonalnie w celu wytworzenia nieprawdziwego obrazu wydarzeń."
tomasz głogowski, rzecznik prasowy PGG
Jak wynika z komentarza Tomasza Głogowskiego, sprawa jest w toku. Związek miał specjalnie opublikować tylko jedno pismo, aby w ten sposób uderzyć w spółkę.