Tragiczne wydarzenie miało miejsce wczoraj w Katowicach. Kierowca autobusu miejskiej potrącił 19-latkę. Trafił do aresztu na trzy miesiące.
Do tragicznego zdarzenia doszło o 5:55 w sobotni poranek przy ul. Mickiewicza w Katowicach. Więcej informacji TUTAJ.
Jak zeznał dzisiaj kierowca autobusu, nie wiedział, że potrącił 19-latkę. Przyznał, że gdyby wiedział o potrąceniu, od razu zatrzymałby autobus i pomógł kobiecie.
Jako kierowca pracował 10 lat, w tym czasie 8 razy uczestniczył w zdarzeniach drogowych, również jako kierowca autobusu miejskiego, ale prokuratura nie podała ile razy był sprawcą. Co więcej, mężczyzna wyznał, że nie leczy się psychicznie. 31-latek oświadczył, że ktoś silnym uderzeniem otworzył drzwi, które zamknął i wtedy odjechał. Dojechał do zajezdni, ponieważ obawiał się o swoje życie i zdrowie.
Mężczyzna tylko częściowo przyznał się do winy, tzn. że z premedytacją ruszył pojazdem w stronę tłumu, ale był święcie przekonany o tym, że nikogo nie potrącił. Nie był świadomy, że spycha również inną osobę swoim pojazdem.
Kierowca trafił do aresztu na trzy miesiące. Jak poinformowała prokuratura w Katowicach, usłyszał zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób. Grozi mu dożywocie. Służby nadal zbierają zeznania świadków i materiał dowodowy.