Kiedy paliwo za 10 złotych? Dramatyczna sytuacja na stacjach benzynowych

Fuel g9337a1f3a 1920
Kastelik

Szymon Kastelik

9 marca 2022

Tankowanie staje się powoli luksusem. Tradycyjne paliwa przekroczyły próg 7 złotych za litr, a paliwa "premium" 8 złotych. Wszystko wskazuje na to, że 10 złotych to żadne science-fiction.

Kierowcy nie wierzą w to, co dzieje się na stacjach benzynowych. Pomimo obniżonego podatku VAT, płacimy już ponad 7 złotych za litr ropy lub PB 95. A będzie tylko gorzej. Główny powód to wojna w Ukrainie i nakładane na Rosję sankcję. Ponadto należy pamiętać o drogiej baryłce ropy naftowej (100-115 dolarów) i słabnącej złotówce względem dolara. Te czynniki zsumują się na wysokie ceny paliw na polskich stacjach benzynowych. 

Wysokie ceny paliw na stacjach benzynowych są wynikiem wzrostu cen hurtowych pali ustalanych przez Orlen i Lotos, czyli największe rafinerie w Polsce. Ceny hurtowe idą w górę od początku inwazji w ślad za cenami ropy naftowej typu Brent na międzynarodowych rynkach, przemnożonych przez coraz słabszą złotówkę - co w efekcie daje nam najdroższą ropę naftową w historii. Pomiędzy 24 lutego (początek wojny) a 8 marca ceny hurtowe Orlenu benzyny Eurosuper 95 podskoczyły o prawie 1 550 złotych za m3. Oznacza to wzrost ceny o 1,55 złotych na każdym litrze. Rodzi się pytanie czy Orlen faktycznie musiał w takim tempie podnosić stawki hurtowe, ale czy to faktyczne koszty produkcji czy chęć większego zarobku to przekonamy się dopiero po publikacji wyników kwartalnych spółki.  Jednak ceny paliw po 7 złotych za litr benzyny są normą - i to w okresie niższej (od 1 lutego) stawki VAT - wyjaśnia Bogusz Julian Kasowski, inwestor indywidualny, autor blogów Prywatny INV€$TOR oraz Surowcowe.info i specjalista w tematyce surowcowej jak i geopolitycznej.

Eksperci nie mają wątpliwości, że zaraz za litr paliwa w Polsce zapłacimy... nawet 10 złotych. - Sytuacja na rynku ropy będzie jednak napięta znacznie dłużej, ponieważ rozmowy pokojowe nie oznaczają zniesienia sankcji na Rosję, a kraj ten odpowiada za ponad 10% globalnej podaży ropy naftowej. W tej chwili większość globalnej społeczności popiera zerwanie wszelkich gospodarczych powiązań z Rosją, zapewne nie uświadamiając sobie z jak potężnym wzrostem kosztów życia się to wiąże. Zastąpienie rosyjskiej podaży, zwłaszcza ropy naftowej i gazu ziemnego, w krótkim terminie jest nierealne, a w dłuższym okresie (co najmniej roku) bardzo kosztowne - dodaje Kasowski.

Pamiętajmy, że drogie paliwo wpływa na ceny towarów i usług w innych gałęziach gospodarki. Musimy liczyć się ze wzrostem cen praktycznie wszystkiego. Do tego dochodzi inflacja oraz rosnące z miesiąca na miesiąc stopy procentowej. 

- Szansą byłaby zmiana podejścia konsumentów, jeśli zaczęliby przedkładać swoje finanse nad moralność zakupów w Rosji - wtedy mogliby wywrzeć wpływ zarówno na rządy jak i międzynarodowe korporacje, które na przełomie lutego i marca rozpoczęły masowe ograniczanie lub całkowitą rezygnację z współpracy z rosyjskimi firmami (Shell, BP, Equinor, ExxonMobil) czy obecnością na tym rynku (Apple, IKEA). Ceny rosyjskiej ropy po wprowadzeniu pierwszej rundy sankcji, były o prawie 30% niższe niż ropy typu Brent - będącej benchmarkiem europejskich cen tego surowca - twierdzi Bogusz Julian Kasowski.

 

 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3