Była wiceprezydent Świętochłowic Sonia Kwaśny była śledzona przez współpracowników prezydenta Daniela Begera, w dodatku padła ofiarą niewybrednych komentarzy o zabarwieniu erotycznym - o wszystkim informuje miejski profil Nasze Świętochłowice.
Sonia Kwaśny wiceprezydentem została tuż po ostatnich wyborach samorządowych, po tym jak w drugiej turze poparła Daniela Begera. Celowała wyżej – w pierwszej turze była kandydatką na urząd prezydenta.
Szerszej publiczności dała się poznać jako dziennikarka. Kariera w świętochłowickim magistracie nie trwała długo – pod koniec kwietnia Kwaśny została odwołana przez prezydenta Begera. Powodem miał być brak poparcia dla prezydenckiego programu naprawczego, przy którym sama miała pracować. Na pierwszy rzut oka - odwołanie jakich wiele.
Czytaj także: ewakuacja budynku OPS
Skandal, a właściwie sekskandal wybuchł pół roku później. Najpierw, jak podaje facebookowy profil Nasze Świętochłowice – opinię publiczną zelektryzowała informacja, o tym, że Sonia Kwaśny jeszcze jako wiceprezydent była śledzona… przez współpracowników prezydenta – Daniela Begera.
Urzędnik A, współpracownik prezydenta ukrywający się pod pseudonimem Konstanty Szeliga zlecił osobie B śledzenie i fotografowanie wiceprezydent. Oto fragment rzekomej korespondencji świętochłowickich „Batmana” i „Robina”.
Sensacyjnemu scenariuszowi pikanterii dodaje jednak fakt, że kolega Szeligi miał okazać się kimś więcej, niż nudnym detektywem-amatorem. To podobno postać, ciekawa i nietuzinkowa zgrabnie łącząca techniki szpiegowskie z talentem uwodziciela, którego nie powstydziłby się sam agent 007. Nie wiadomo, który z 2 talentów tego urzędnika był bardziej przydatny na piastowanym przez niego stanowisku. Ale w korespondencji ze swoim zleceniodawcą nie pozostawił złudzeń, co do swojej roli w Urzędzie Miasta. Zamiarów co do obiektu swoich westchnień – Soni Kwaśny nie ukrywa szczególnie w dalszej części korespondencji i fragmencie o tzw. „penie”.
Seksafera, która na razie nie wyszła poza myśli i smartfony dwóch jurnych urzędników zwróciła już uwagę świętochłowickiego magistratu.
W związku z informacją opublikowaną na Państwa profilu, sugerującą niegodne zachowanie pracowników Urzędu Miejskiego, powzięte zostały działania wyjaśniające zaistniałą sytuację, w tym zmierzające do ustalenia faktycznej tożsamości autorów rozmowy i jej autentyczności - m.in. została skierowana prośba do administratora profilu o udostępnienie całości rozmów opublikowanych we fragmentach. Jeśli doniesienia się potwierdzą, w stosunku do tych osób wyciągnięte zostaną surowe konsekwencje służbowe”
komentuje post z Nasze Świętochłowice Katarzyna Tomczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego
Pytanie czy surowe konsekwencje służbowe wystarczą, by powstrzymać agenta od realizacji swoich romantycznych wizji z eksprezydent w roli głównej? I jak głęboko sięgają macki tajemniczej miejskiej agentury?