Przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej: prezes Tomasz Cudny, wiceprezes ds. Technicznych i Operacyjnych Edward Paździorko i dyrektor ds. pracy w Zofiówce Marcin Gołębiowski, podsumowali akcję ratowniczą w kopalni Zofiówka, gdzie zginęło dziesięciu górników.
Po sobotnim wstrząsie i uwolnieniu metanu zginęło dziesięciu górników. W kopalni Zofiówka w sobotę o godzinie 3:40 doszło do wstrząsu wysokoenergetycznego o energii 4x10⁶ J połączonego z intensywnym wypływem metanu doszło w przodku D-4a na poziomie 900 m. Uszkodzeniu uległ m.in. lutnociąg. Ratownicy musieli zbudować nowe urządzenie i iść ponad kilometr do czoła przodka, gdzie na końcu natknęli się na zalewisko. Przez 100 godzin akcji ratowniczej zagrażało wysokie stężenie metanu.
- W tym tragicznym wydarzeniu zginęło 10 pracowników. 7 z nich to pracownicy JSW ruch Zofiówka, 3 to pracownicy zewnętrznego podmioty, Byli to pracownicy w wieku 30-51 lat. W przeważającej mierze pracownicy do 40 roku życia. Osierocili razem osiemnaścioro dzieci - poinformował Marcin Gołębiowski.
Edward Paździorko przedstawił aktualną sytuację w miejscu, do którego doszło do tragedii. - Zakończył się etap ratowania naszych poszkodowanych. Został powołany rozszerzony zespół naukowców, W obecnej chwili trwa końcowy etap. Wentylacja doprowadzana jest do czoła przodka i montowany jest czujnik metanu Do godziny kierownik akcji powinien definitywnie zakończyć akcję ratowniczą - przekazał wiceprezes JSW.
Paździorko przypomniał, że w KWK Pniówek trwa tamowanie rejonu zagrożenie, gdzie doszło do serii dziewięciu wybuchów metanu. Po wybuchach sprzed tygodnia zginęło czterech pracowników, a czterech kolejnych zmarło w szpitalu. Pod ziemią pozostało siedmiu ratowników i górników.
O godzinie 15.50, po zakończeniu prac zabezpieczających wyrobiska w rejonie wstrząsu, Kierownik Ruchu Zakładu Górniczego zakończył akcję ratowniczą w chodniku nadścianowym D4a.