Górnicy boją się koronawirusa. Nieoficjalnie

20200403 halemba prew 088 WIG

Redakcja

7 kwietnia 2020

- Nie ma szans na dystans, na dezynfekcję wszystkich przedmiotów. Na każdej zmianie pracuje kilkuset górników – pisze jeden z górników w liście do Onetu. Ryzyko zakażenia koronawirusem w każdym zakładzie pracy istnieje, ale w kopalniach jest wyjątkowo duże.

Mimo braku wytycznych Wyższego Urzędu górniczego zarówno JSW jak i PGG wprowadziły liczne obostrzenia na kopalniach. Problem w tym, że specyfika pracy w kopalniach jest taka a nie inna. Górnicy nie mogą pracować w odstępach co 1,5 metra, jak chciał rząd. Dlatego gabinet Mateusza Morawieckiego musiał się z tych zapisów wycofać.

Górnicy przyznają, że nie czują się bezpiecznie w takich warunkach. – Możemy sobie ponarzekać anonimowo – przyznaje jeden z nich.

Praca zarówno w JSW jak i PGG przebiega jak na razie, mimo obostrzeń, bez większych zakłóceń.

- Nasz największy problem to nie koronawirus, a rosnące zwały węgla, którego się nie odbiera. Ryzykujemy, ale praca jest dla nas najważniejsza, od niej zależy byt naszych rodzin – przyznaje anonimowo górnik.

To nie oznacza, że górnicy się nie boją koronawirusa. 20 górników z kopalni Marcel w Radlinie objęto kwarantanną po potwierdzeniu koronawirusa u jednego z pracowników oddziału szybowego w tym zakładzie - potwierdziła w niedzielę Polska Grupa Górnicza, do której należy ruch Marcel, będący częścią kopalni zespolonej ROW. Kopalnia pracuje normalnie.

"W niedzielę sztab kryzysowy PGG został poinformowany, że u jednego z pracowników oddziału szybowego ruchu Marcel kopalni zespolonej ROW potwierdzono zakażenie koronawirusem. Pracownik jest obecnie hospitalizowany w szpitalu zakaźnym w Raciborzu. Ostatni raz był obecny w miejscu pracy we wtorek 31 marca" - powiedział rzecznik spółki Tomasz Głogowski.

Ustalono, że bezpośredni kontakt z zakażonym górnikiem w miejscu pracy miało w sumie 20 osób. "Pracownicy zostali skierowani na dwutygodniową kwarantannę oraz zobowiązani do kontaktu ze służbami sanitarnymi. Pomieszczenia, w których przebywali pracownicy, poddano dezynfekcji" - poinformował rzecznik.

Z iloma z tych 20 osób mieli kontakt inni pracownicy?

W ubiegłym tygodniu potwierdzono natomiast zakażenie koronawirusem dwóch pielęgniarek, pracujących w punkcie pierwszej pomocy przy kopalni Rydułtowy - to również część kopalni zespolonej ROW. Pielęgniarki nie są zatrudnione bezpośrednio w kopalni, ale w firmie świadczącej usługi dla tego zakładu. Osiem osób, które miały kontakt z zarażonymi kobietami, objęto kwarantanną.

Obecnie oddział szybowy ruchu Marcel, gdzie zatrudniony jest zakażony górnik, pracuje normalnie, kopalnia nie odnotowała przerw w wydobyciu.

Procedury wdrożone w PGG w związku z sytuacją epidemiczną zadziałały prawidłowo - zapewniają przedstawiciele największej górniczej spółki, przypominając, że spółka podjęła wiele różnych działań, aby chronić pracowników i zminimalizować ryzyko zarażenia.

"Na terenie wszystkich oddziałów PGG stworzono dodatkowe punkty do mycia i dezynfekcji rąk. Ograniczono ilość osób w szolach ("windach", którymi górnicy zjeżdżają pod ziemię - PAP), a podczas zjazdów i wyjazdów wprowadzono bezwzględny nakaz używania masek ochronnych" - wyliczał Głogowski.

Systematycznie przeprowadzana jest także dezynfekcja newralgicznych miejsc - łaźni, lampowni, cechowni i ważnych ciągów komunikacyjnych. Codziennie odbywa się pomiar temperatury wchodzących na teren zakładu pracowników. Spółka kupiła także dodatkowe kamery termowizyjne, które automatycznie alarmują, gdy ktoś przechodzący przed obiektywem ma podwyższoną temperaturę i wymaga dokładniejszych badań.

W woj. Śląskim mamy już prawie 600 przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2, 27 osób zmarło.

S24/Onet/PAP

Foto: PGG

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3