Legendarna dolina "Wilczych Dołów" ma przekształcić się w zbiornik retencyjny. Sam pomysł wywołał bunt mieszkańców Gliwic, którzy nie zgadzają się na takie działanie. Do zarzutów stawianych przez gliwiczan odnoszą się władze miasta.
Sprawa przebudowy gliwickich "Wilczych Dołów" w zbiornik retencyjny poruszyła lokalną społeczność. Buntują się mieszkańcy, szczególnie Ci, którzy mieszkają nieopodal. W efekcie powstało wiele działań na rzecz ratowania gliwickich terenów zielonych.
Ponad 10 tys. osób podpisało petycję, która dotyczy wątpliwości mieszkańców, co do budowy zbiornika. Została ona skierowana do prezydenta Gliwic.
Petycja została złożona w urzędzie miasta 23 września ubiegłego roku. Zawiera około 7000 podpisów zebranych drogą elektroniczną oraz ok. 3000 podpisów zebranych drogą tradycyjną. Łącznie to około 10000 podpisów. Do tej pory ani Stowarzyszenie Zdrowe Miasto, ani też członkowie Inicjatywy Ratujmy Wilcze Doły nie otrzymali żadnej odpowiedzi na petycję.”
Informują członkowie inicjatywy "ratujmy wilcze doły".
Do sprawy włączył się europoseł Łukasz Kohut. Na swoim profilu na Facebooku napisał, że wybudowanie zbiornika retencyjnego na terenie "Wilczych Dołów" będzie ich zniszczeniem. By dodać: "Właśnie wysłałem do Komisji Europejskiej, w trybie pilnym, interpelację dotyczącą zgodności projektu, i sposobu jego realizacji, z prawem UE." - napisał.
Zbiornik retencyjny, zdaniem ekologów - wpłynie przede wszystkim na środowisko. "Wilcze Doły" to dom wielu zwierząt, ale przede wszystkim zielone płuca Gliwic. Mieszkańcy mają wiele wątpliwości, podkreślają również, że wycince ulegnie aż 662 drzew.
Członkowie Inicjatywy "Ratujmy Wilcze Doły" informują, że odrośnięcie drzew bezpośrednio w korycie potoku albo też odtworzenie obecnych teraz meandrów będzie niemożliwe. Zbiornik wpłynie destrukcyjnie na cenny ekosystem, gdyż go... zlikwiduje.
Rzecznik miasta tłumaczy i podkreśla, że w planach jest nasadzanie nowych drzew i krzewów:
Dokładna liczba drzew przeznaczona do wycinki to 662 sztuki. Z tego 377 sztuk to drzewa młode, o średnicy pnia do 15 cm. Najczęściej występującym gatunkiem jest olsza czarna – 397 sztuk. Wśród drzew przeznaczonych do wycinki nie ma gatunków określanych jako cenne przyrodniczo. Brak jest również drzew o cechach pomnikowych.
Roślinność doliny Wójtowianki na 600 metrowym odcinku objętym planowaną inwestycją jest znacząco przekształcona przez człowieka z licznymi gatunkami inwazyjnymi. Zlewnia jest użytkowana rolniczo oraz zanieczyszczana odpadami komunalnymi.
Teren zbiornika zostanie zagospodarowany przyrodniczo i rekreacyjnie. Planowane są nasadzenia ok. 650 szt. drzew oraz realizacja dodatkowego zakrzewienia. Roślinność będzie zgodna z okolicznym siedliskiem oraz odporna na przewidywane zmiany klimatu. Działania będą rekompensować straty przyrodnicze wynikające z realizacji przedsięwzięcia. Co więcej, planowane nasadzenia roślinności o rodzimym charakterze przyczynią się do eliminacji gatunków obcych, które aktualnie są tam obecne, a tym samym wypełnią dyspozycję przepisów prawnych oraz strategii w obszarze ochrony przyrody na poziomie krajowym oraz UE w zakresie konieczności przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się gatunków obcych oraz inwazyjnych.”
- powiedział rzecznik prasowy.
Spór dotyczy również dokładnej liczby gatunków ptaków, mających siedliska w "Wilczych Dołach". Mieszkańcy obawiają się, że w wyniku działań miasta zniknie wiele gatunków ptaków chronionych.
Na terenie inwestycji stwierdzono 7 drzew z gniazdami i dziuplami ptaków z rodziny dzięciołowatych i wróblowatych. Inwestycja dotyczy ok. 600 m odcinka potoku, pozostałe ok. 1,4 km potoku w tym obszarze pozostanie niezmienione. Dodatkowo, teren inwestycji zostanie zagospodarowany przyrodniczo. Ewentualnie występujące na tym obszarze gatunki chronione ptaków będą więc miały w dalszym ciągu zapewnione odpowiednie warunki bytowania”
- odpowiedział rzecznik - łukasz oryszczak
Rzecznik Gliwic dodał również informacje na temat tego, w jaki sposób zadanie było konsultowane ze społecznością Gliwic. Jego wypowiedź brzmi następująco:
Zadanie było konsultowane:
- w ramach konsultacji internetowych i otwartych spotkaniach dotyczących planów zarządzania ryzykiem powodziowym,
- w ramach spotkań z Radami Osiedli podczas pracy nad Miejskim Planem Adaptacji do Zmian Klimatu,
- w ramach uczestnictwa w spotkaniach komisji z udziałem radnych Rady Miasta,
- w ramach otwartych spotkań z przedstawicielami strony społecznej.
Dlaczego więc mieszkańcy i obrońcy "Wilczych Dołów" uważają, że władze miasta się, jak to określają - skompromitowały? Odpowiedź jest dość stanowcza.
Zdecydowanie nie możemy mówić o jakichkolwiek realnych konsultacjach w tej sprawie, jest to raczej przykład konsekwentnego lekceważenia ogromnej grupy mieszkańców. Nie odbyły się spotkania dla mieszkańców Sikornika czy Wójtowej Wsi poświęcone sprawie zbiornika, nie poinformowano o inwestycji nawet Rad Dzielnic (!). UM twierdzi, że konsultacjami można nazwać wywieszenie informacji w gablocie w urzędzie i zamieszczenie ogłoszenia w gazecie, a tymczasem nawet te przez nikogo nie zauważone działania nie były żadnymi konsultacjami tylko informacją skierowaną do stron postępowania, w dodatku zamieszczoną przez prowadzącego to postępowanie Wojewodę, a nie przez UM. Z kolei jesienią tego roku mieliśmy do czynienia z działaniem nazwanym "konsultacjami", które to działanie, obarczone licznymi błędami (np. brak zabezpieczeń ankiety internetowej, tendencyjne pytania nakierowujące na pożądany wynik, itd.), zakończyło się kompromitacją UM i sondażem telefonicznym na nie wiadomo jak wybranej grupie 1000 mieszkańców (dla porównania naszą petycję podpisało ponad 10.000 osób). Nie zapominajmy również o odebraniu mieszkańcom prawa głosu na wrześniowej sesji Rady Miasta przy złamaniu regulaminu Rady. Fakty są więc takie, że mieszkańcy nie mieli żadnej możliwości wypowiedzenia się na temat tej inwestycji.”
odpowiadają człownkowie inicjatywy "ratujmy wilcze doły".
Członkowie inicjatywy "Ratujmy Wilcze Doły" nie są do końca pewni, czy prezydent Gliwic działa zgodnie z prawem. Cały projekt komentują w sposób negatywny.
Można mieć wątpliwości, co do zgodności działań prezydenta z prawem. Brak realnych konsultacji społecznych przed ostatecznym ustaleniem kształtu inwestycji może naruszać przepisy unijne. Brak sporządzenia oceny oddziaływania na środowisko to też poważne uchybienie, będące wynikiem przekazania przez Miasto Gliwice do RDOŚ dokumentów sprzecznych z rzeczywistością, a nawet z dokumentacją dotyczącą budowy obwodnicy na tym samym terenie - w projekcie obwodnicy teren Doliny Wojtowianki przedstawiono jako cenny przyrodniczo, a w projekcie zbiornika jako mało wartościowy. Ponadto prawo nie reguluje błędów merytorycznych występujących w samym projekcie.”
deklaruują obrońcy wilczych dołów.
Sprawa "Wilczych Dołów" budzi nadal wiele emocji i czeka na rozwiązanie. Warto dodać, że członkowie inicjatywy "Ratujmy Wilcze Doły" nie skreślają całkowicie planów wybudowania zbiornika retencyjnego:
"Racjonalną i całkowicie wykonalną alternatywą jest mniejszy, odpowiednio dostosowany zbiornik do tego terenu." - dodają.
Czy miasto zdecyduje się na taką propozycję?
Autor: Natalia Czarnuch
Źródło: Silesia24.pl / Ratujemy Wilcze Doły