Totalny kryzys - tak o tym, że do pracy nie stawiło się ponad pięćdziesięciu pracowników uzdrowiska zajmujących się na co dzień dorosłymi pacjentami mówi prezes placówki Tomasz Niesyto. To zagrożenie dla istnienia spółki i fatalna wiadomość dla kuracjuszy.
W pracy w Uzdrowisku Goczałkowice-Zdrój nie pojawiło się pięćdziesięciu jeden pracowników: fizjoterapeutów, masażystów i tzw. pomocy zabiegowych.
Czegoś takiego jeszcze nigdy nie było.”
mówi prezes lecznicy Tomasz Niesyto.
- Kuracjusze przyjeżdżają, to fatalna sytuacja - dodaje.
Jak informują związkowcy, swoje niezadowolenie manifestują także w innych placówkach województwa śląskiego. Chodzi m.in. o szpital miejski w Sosnowcu, szpital wojewódzki w Częstochowie, a także zakład opiekuńczo-leczniczy w Żywcu i żywiecką poradnię rehabilitacyjną. Jak informuje na Facebooku Ogólnopolski Związek Zawodowy Fizjoterapeutów, 15 maja gabinety fizjoterapeutyczne w Górnośląskim Centrum Rehabilitacji “Repty” zostały zamknięte do odwołania. To sprawia, że pacjenci muszą być przygotowani na znacznie utrudniony dostęp do zabiegów i konsultacji. "Zaplanowane zabiegi nie będą realizowane. Informacji pacjentom udziela sekretariat Działu Fizjoterapii" - lakonicznie informuje lecznica na stronie internetowej.
Dla nas to tragiczna sytuacja, zwłaszcza że stan finansowy goczałkowickiego uzdrowiska nie jest dobry, spółka jest "na minusie".
wyjaśnia Tomasz Niesyto, prezes Uzdrowiska goczałkowice-zdrój
Fizjoterapeuci domagają się 1600 zł podwyżki. Przedstawiciele związków zawodowych poinformowali, że ich członkowie będą wysyłali pisma do dyrektorów ich placówek z prośbą o wzrost wynagrodzeń.