Prezydent Andrzej Duda: Rozpoczyna się budowa gazociągu Baltic Pipe. To radosna wiadomość - mówi preydent. Przy okazji prezydent przekazał informację o swoich podróżach zagranicznych. O koronawirusiue, walce z pandemią i o tym, o czym dziś informował Onet nie padło ani jedno słowo.
Prezydent mówił m.in. o sytuacji gospodarczej, w tym gazociągu Baltic Pipe. O uniezależnieniu się od dostaw gazu z Rosji.
Nie wspomniał ani słowem o pandemii, nie mówił też o wyborach i przygotowaniach do nich.
"Jest rzeczywiście bardzo dobra wiadomość dla Polski i to nie tylko na najbliższy czas, ale wierzę głęboko w to, że na dziesięciolecia - faktycznie rozpoczyna się (...) budowa Baltic Pipe, czyli tego słynnego gazociągu, który biegnie najpierw z szelfu norweskiego do Danii, a następnie właśnie poprzez Danię i z Danii do Polski, na nasze wybrzeże, do Trzęsacza" - powiedział prezydent.
- Pracowaliśmy nad tym rozwiązaniem przez cały czas mojej kadencji, przede wszystkim temu służyły moje wizyty w Norwegii - mówi prezydent. - Dzisiaj jest ten dzień, że inwestycja rusza.
Przypomnijmy o porannej informacji portalu Onet. Zdaniem portalu rozważany jest pomysł na dymisję prezydenta Andrzeja Dudy. Po co? Zdaniem portalu to jedyne wyjście w sytuacji, gdyby Jarosław Kaczyński uznał, że nie ma większości w Sejmie. To też rozwiązanie wszystkich bolączek związanych z wyborami w maju. Dymisja urzędującego prezydenta pozwoliłaby na wypełnienie zobowiązań konstytucyjnych i… przesunięcie terminu wyborów. Bez rozpadu koalicji rządzącej.
Nie jest możliwe przeprowadzenie wyborów 10 maja – ocenił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" szef PKW Sylwester Marciniak. Wybory uda się w maju jedynie wtedy przeprowadzić, gdy będzie jednoznacznie uregulowany stan prawny i współdziałanie organów administracji rządowej i samorządowej - ocenił.
W rozmowie z poniedziałkową "Rz" szef PKW zwrócił uwagę, że do dnia głosowania wynikającego z postanowienia marszałka Sejmu z 5 lutego 2020 r. pozostało siedem dni. "Jednakże obecnie istnieje skomplikowana sytuacja prawna. Trzeba przedstawić sekwencję zdarzeń. Początkowo proces wyborczy przebiegał jak zwykle, działo się tak mniej więcej do 26 marca, to jest do upływu terminu zgłaszania do Państwowej Komisji Wyborczej kandydatów. Jednakże od czasu, gdy pandemia Covid-19 rozprzestrzeniła się na cały świat, pojawiły się nowe wyzwania" - przypomniał.
Jak dodał, "w tym okresie w Polsce wprowadzono na mocy rozporządzeń ministra zdrowia od 14 marca stan zagrożenia epidemicznego, a od 20 marca stan epidemii". "Mając to na uwadze, już w dniu 27 marca PKW zwróciła się z apelem do wszystkich organów władzy i administracji publicznej oraz wszystkich komitetów wyborczych o konieczne współdziałanie w sprawach organizacji i przeprowadzenia wyborów, z uwzględnieniem zarówno zdrowia i życia wyborców, jak i dobra Rzeczypospolitej Polskiej. Zresztą tę prośbę ponowiliśmy 9 kwietnia. Niestety, nie spotkało się to z właściwym odzewem. Demokracja jest wartością naczelną, lecz powstaje pytanie, czy może być stawiana na równi ze zdrowiem i życiem obywateli. Zasadniczy dylemat jest następujący: czy przeprowadzać wybory – czy przekładać je w trakcie epidemii. Żadna z tych opcji nie została jednoznacznie przyjęta" - wskazał.