Marek Wesoły był nieobecny podczas sierpniowego posiedzenia w Sejmie. Był to bardzo ważny dzień dla jego ugrupowania Prawa i Sprawiedliwości. Sejm zajmował się wówczas projektem nowelizacji ustawy, tzw. Lex TVN.
11 sierpnia był to naprawdę gorący i ważny dzień w polskiej politycy. Dzień wcześniej rząd ogłosił dymisję Jarosława Gowina, tym samym koalicja PiS - Porozumienie rozpadła się. Eksperci zauważyli, iż ugrupowanie rządzące będzie miało problemy w utworzeniu większości podczas sierpniowego posiedzenia Sejmu, które zajęło się tzw. Lex TVN. Nie pomylili się. Opozycja wygrała wiele głosowań, aż w końcu z inicjatywy Koalicji Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego złożono wnioski o odroczenie obrad do września. Marszałek Elżbieta Witek poddała to pod głosowanie. Wniosek przeszedł (m.in. głosami Kukiz'15). Witek ogłosiła wtedy kilkugodzinną przerwę.
PiS-owi udało się przekonać Pawła Kukiza do zmiany decyzji - muzyk podpisał się pod wnioskiem o reasumpcję głosowania dot. odroczenia obrad. Sejm zebrał się ponownie, mimo oburzenia opozycji. Marszałek Witek zarządziła najpierw głosowanie nad reasumpcją, a następnie nad odroczeniem obrad. Tym razem ten drugi wniosek został odrzucony i Sejm wrócił do normalnej pracy.
W końcu marszałek zarządziła głosowanie nad tzw. "Lex TVN". PiS uzbierał 228 głosów popierających projekt i wygrał to głosowanie. Musiał jednak liczyć na posłów od Pawła Kukiza i części Porozumienia.
Nic dziwnego, że media zajęły się sprawą nieobecności dwóch posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości podczas sierpniowego posiedzenia. Byli to: poseł z Rudy Śląskiej Marek Wesoły oraz szefowa PiS w woj. opolskim Violetta Porowska. Jak poinformował wówczas Ryszard Terlecki, oboje byli na urlopie, na który nie otrzymali oficjalnej zgody od klubu. Ich nieobecność mogła spowodować, że PiS doznałby druzgocącej porażki.
Marek Wesoły był gościem wtorkowego wydania studia Silesia24. Po raz pierwszy publicznie skomentował swoją absencję podczas tak ważnego dla PiS-u posiedzenia. Poseł powiedział, że to był urlop zaplanowany już dawno temu i wielokrotnie przekładany z powodu pandemii. - Nie miałem wpływu na jego termin. Źle ułożyło się, że akurat wypadł na posiedzenie Sejmu. Siła wyższa. Nie byłem w stanie przełożyć terminu - skomentował Marek Wesoły.
Było bardzo dużo nieodebranych telefonów. Starałem nie robić z tego sensacji - dodał poseł, zapytany o to co działo się w trakcie i po posiedzeniu Sejmu.
Marek Wesoły zaznacza jednak, że nieobecność dwóch posłów PiS-u nie była jedynym powodem kryzysu sejmowego w obozie władzy. Wpływ na to miała też dymisja Jarosława Gowina i rozpad koalicji.
Nie mam też takiego poczucie, że nieobecność dwóch posłów była przyczyną całego zamieszania. Pamiętajmy też o tym, że dzień przed głosowaniami rozpadła się trochę Zjednoczona Prawica”
- mówił marek wesoły.
- Nie było rozmowy dyscyplinującej. Ja kilku osobom z PiS-u zgłosiłem fakt, że mnie nie będzie. To prawda, że zgody nie otrzymałem - poinformował Marek Wesoły.
WIĘCEJ W PONIŻSZYM WIDEO: