W sobotę tłumy pożegnały 11-letniego Sebastiana z Katowic. Chłopiec zaginął tydzień wcześniej. Policja zatrzymała Tomasza M., który przyznał się do zamordowania Sebastiana.
Sobota, 22 maja. 11-letni Sebastian wysłał do swojej mamy sms, w którym pyta, czy może zostać na placu zabaw do godz. 19:30. Jego mama zgadza się na to. To był jej ostatni kontakt z synem.
Mama Sebastiana opublikowała w niedzielę rano na Facebooku wiadomość o poszukiwaniach Sebastiana. Jej post udostępniło w sumie kilkadziesiąt tysięcy osób. Wszystkie media w Polsce informują o intensywnych działaniach służb. Policja, straż pożarna i ochotnicy szukali wszędzie.
Funkcjonariusze policji zabezpieczyli nagranie z monitoringu, który znajdował się w pobliżu placu zabaw w Dąbrówce Małej. Na nagraniu zauważają tajemniczy samochód, które najpierw jedzie wolno, a następnie nagle przyspiesza. Już w niedzielę rano służby chcą odwiedzić Tomasza M. 41-latka znajdują dopiero po południu.
Tomasz M. według relacji policji był zaskoczony. Niemal od razu przyznał się do tego, że porwał chłopca, udusił i wywiózł na teren budowy swojego domu. Służby znalazły ciało Sebastiana przy pobliskich garażach w Sosnowcu-Niwce.
W poniedziałek i we wtorek Tomasz M. został przesłuchany przez prokuraturę. Przyznał się do morderstwa. Miał pomylić chłopca z dziewczynką. Nie wiedział co robić. Obawiał się, że Sebastian powie rodzicom, kto go porwał. Dlatego chłopak zginął. Tomasz M. planował zabetonować zwłoki chłopca na terenie budowy domu.
Okulista z Sosnowca usłyszał dwa zarzuty. Grozi mu dożywocie. Trafił na tymczasowy pobyt do aresztu, w którym zapewne spędzi czas aż do ogłoszenia prawomocnego wyroku.
Tymczasem media ujawniły wiele szokujących faktów z życiorysu Tomasza M. W 2008 roku został oskarżony o uprowadzenie w Siemianowicach Śląskich chłopca i zrobienie mu nagich zdjęć. Tomasza M. skazano na dwa lata w zawieszeniu. Czy wtedy zawiódł system?
W listopadzie 2020 roku bratanica Tomasza M. skoczyła z budynku starej piekarni w Sosnowcu. Mimo starań służb medycznych, nie udało się uratować dziewczyny. Na łamach naszego portalu pisaliśmy, że Prokuratura Rejonowa w Sosnowcu być może sprawdzi raz jeszcze okoliczności tej tragedii.
Na terenie budowy domu, gdzie Tomasz M. chciał ukryć zwłoki, pojawili się śledczy z georadarem. Powód? Istnieje możliwe prawdopodobieństwo, że Tomasz M. nie zabił po raz pierwszy.
Zabójstwo 11-letniego Sebastiana jest jedną z najgorszych zbrodni w ostatnich latach.