W 2050 r. polska gospodarka może być w trzech czwartych oparta na odnawialnych źródłach energii - mówił w wywiadzie dla Radia Katowice, Szymon Hołownia, jeden z kandydatów na prezydenta RP. Czy takie postawienie sprawy oznacza widmo decyzji o zamknięciu kopalń na Śląsku?
Kandydat bezpartyjny, który w ostatnich sondażach plasuje się na drugiej bądź trzeciej pozycji, które dają realną szansę na II turę wyborów od samego poczatku swojej kampanii mówi o nowym ładzie energetycznym, na który kurs musi obrać polska gospodarka.
Obecnie koszty wydobycia węgla i uzyskania energii są bardzo drogie i należy zupełnie odwrócić proporcje energetyczne. W 2050 roku 75% energii musi pochodzić z odnawialnych źródeł energii a reszta z gazu - mówił w debacie prezydenckiej w TVP Hołownia
Taka zmiana podejścia do energetyki może nieś ze sobą wizję zamknięcia kopalń na śląsku. Choć nie pada to wprost Szymon Hołownia zaznacza, że górnicy muszą i jak twierdzi są świadomi tego, że nadchodzi czas zmian.
Rozmawiałem z górnikami i oni mają świadomość, że czas transformacji nadchodzi. Chcą być traktowani jak ludzie a nie być wykorzystywani raz w roku w czasie "Barbórki" podczas, której na tle kopalń pokazują się politycy z pierwszej ligi. Górnikom należy uczciwie zaproponować możliwości przekwalifikowania się, tak by mogli znaleźć nowe miejsca pracy, w nowych realiach, w nowym ładzie energetycznym - podkreślał w debacie prezydenckiej.
Powstaje więc pytanie kiedy i w jaki sposób ta transformacja ma się odbyć. Mając na uwadze obecne realia nie należy spodziewać się że nastąpi to z dnia na dzień. Wie o tym także sam Hołownia.
W swojej wizji proponuję bardzo odległą perspektywę - pokazuję, co możemy zrobić do 2050 roku, kiedy powinniśmy mieć już gospodarkę, która będzie opierała się głównie na odnawialnych źródłach energii - zaznacza Hołownia
Szymon Hołownia w przyszłym tygodniu ma pojawić się na Śląsku. Pytania o przyszłość górników i kopalnie na pewno wrócą i pojawią się zwłaszcza teraz, gdy branża górnicza zmaga się ogromnymi problemami spowodowanymi koronawirusem.
Źródło: PAP/ własne