Bytom: zakaz użytkowania składowiska odpadów, na którym przed rokiem doszło do pożaru

73372322 2529452560472344 307294743841210368 n

Redakcja

9 września 2020

Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Bytomiu zdecydował o wyłączeniu z użytkowania nielegalnego składowiska odpadów, działającego w dzielnicy Sucha Góra; nakazał też natychmiastowe usunięcie odpadów. Przed rokiem doszło tu do wielkiego pożaru tekstyliów.

Lokalne władze liczą, że po uporządkowaniu gruntu znajdzie się inwestor, który uruchomi tu zgodną z prawem i bezpieczną dla mieszkańców działalność gospodarczą.

Składowisko działało na terenie dawnej fabryki ceramiki budowlanej. Według samorządu, nieruchomość była użytkowana niezgodnie z przeznaczeniem od wielu lat. Prezydent Bytomia Mariusz Wołosz powiedział podczas środowej konferencji prasowej, że od czasu wybuchu pożaru wydawane były nakazy oraz nakładane kary i mandaty, nie przyniosło to jednak wymiernych efektów.

Dwa dni temu został położony kres tej działalności. Państwowy powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wydał całkowity zakaz i zdecydował o wyłączeniu z użytkowania całej tej nieruchomości, a oprócz tego także natychmiastowy nakaz usunięcia tych odpadów

powiedział prezydent, który ocenił, że prowadzona w tym miejscu działalność jest bardzo szkodliwa i niebezpieczna dla mieszkańców. Przy jednej z bram wjazdowych postawiono betonowe bariery, aby uniemożliwić wjazd na teren składowiska, wkrótce podobne pojawią się przy drugiej bramie.

Powiatowa inspektor nadzoru budowlanego w Bytomiu Elżbieta Kwiecińska powiedziała, że krótko przed wydaniem decyzji została przeprowadzona kolejna kontrola, która miała na celu zweryfikowanie stanu nieruchomości.

Stwierdzono jednoznacznie, że nie usunięto odpadów, które były przyczyną pożaru, nie dokonano ocen stanu technicznego obiektów, w których doszło do pożaru. Stwierdzono też, że zdeponowano jeszcze materiały łatwopalne w innych pomieszczeniach

wyliczała.

Jak dodała, urząd nie dostał żadnych dokumentów, które byłyby podstawą do zmiany sposobu użytkowania nieruchomości, m.in. dawnych hal produkcyjnych. Nie zostały też zachowane warunki techniczne do bezpiecznego użytkowania obiektów. Kwiecińska zapowiedziała nałożenie sankcji karnych, a potem usunięcie odpadów na koszt właściciela.

Na składowisko przywieziono olbrzymie ilości tekstyliów, ale też meble, wraki samochodowe oraz różnego rodzaju chemikalia, magazynowane niezgodnie z wymogami bezpieczeństwa. Materiały te były porzucone w różnych halach, ostatnio zostały przeniesione w jedno miejsce. Według wstępnej oceny, do wywiezienia ich potrzeba około 60 tirów. Trudno oszacować koszt przetworzenia takiej ilości odpadów. Prawdopodobnie teren oczyści miasto w ramach wykonawstwa zastępczego, później będzie domagało się pokrycia kosztów od właściciela nieruchomości.

Zastępca prezydenta Bytomia Waldemar Gawron poinformował, że zgodę na składowanie w tym miejscu odpadów wydano w 2017 r. Po sygnałach o nieprawidłowościach i przeprowadzonych kontrolach lokalne władze wycofały decyzję, co podtrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze, jednak mimo kolejnych decyzji nikt nie usuwał odpadów. Kontakt z przedsiębiorcą, który składował śmieci, urwał się. Właścicielem nieruchomości jest członek rodziny założyciela dawnych zakładów. Jak mówił Wołosz, podobnie jak w przypadku wielu innych składowisk, ktoś inny sprowadził odpady, a kto inny wynajmuje obiekty.

Na terenie po dawnych zakładach, o powierzchni 7 ha, działalność gospodarczą prowadzi kilku przedsiębiorców. Wołosz zaproponował im przeniesienie się do innych lokalizacji. Jak zapewnił, część z nich działało w dobrej wierze i przekonaniu, że wszystko odbywa się tu legalnie; miasto chce im teraz pomóc – deklarował.

Jak podali przedstawiciele lokalnych władz, komornik rozpoczął procedurę wyceny nieruchomości. Lokalne władz liczą, że terenem zainteresują się inwestorzy. Licytacja terenu ma odbyć się w najbliższych tygodniach. Wiceprezydent Bytomia Michał Bieda powiedział, że na tym terenie znajdują się hale przemysłowe o łącznej powierzchni 14 tys. m kw.

Chcemy, żeby ta nieruchomość znalazła nowego nabywcę – inwestora, który podejdzie do tego terenu uczciwie i zgodnie z prawem

zaznaczył.

W październiku ubiegłego roku na składowisku w Suchej Górze doszło do olbrzymiego pożaru, który strawił tony tekstyliów. Jak kilka dni później informowała policja i prokuratura, ogień zaprószyli dwaj nastolatkowie, którzy bawili się na składowisku. Z pożarem, który objął powierzchnię 30 na 50 metrów walczyło blisko 30 zastępów strażaków. Dogaszanie trwało kilka dni.

Wołosz nie wierzy, że był to przypadek. „Okoliczności, które zostały wskazane przez organy ścigania – proszę wybaczyć, nie chciałbym nikogo urazić – ale dla mnie są śmieszne i kompletnie niewiarygodne” – powiedział podczas środowej konferencji prezydent. Miasto zapowiada, że zwróci się do organów ścigania o informację na temat prowadzonego postępowania, zamierza też wystąpić o odszkodowanie za akcję gaśniczą, która kosztowała około 50 tys. zł.

Prezydent Wołosz oświadczył, że według jego wiedzy to ostatnie nielegalnie działające składowisko w mieście, które przez lata zmagało się z nielegalnym przywożeniem odpadów; w przypadku pozostałych wydano już wcześniej decyzje kończące działalność i zablokowano wjazdy. Jak zaznaczył, są jeszcze tereny z porzuconymi w poprzednich latach śmieciami. „Już dzisiaj wiemy, że otrzymamy na ich uporządkowanie czy posprzątanie i utylizację odpadów wsparcie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Jesteśmy na etapie uzgodnień, podpisania umowy i harmonogramu przeprowadzenia prac” – powiedział prezydent. (PAP)

Foto: facebook.com/bytom.miasto

119069051 3290982864319306 1337448924374401328 o

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3