Bielski sąd okręgowy skazał w środę na 25 lat więzienia Piotra Sz., który zamordował żonę w ciąży. Prokuratura i oskarżyciel posiłkowy domagali się dożywocia.
Do zabójstwa doszło w październiku 2019 r. Jak relacjonował wówczas rzecznik bielskich policjantów asp. szt. Roman Szybiak, Piotr Sz. zgłosił 18 października zaginięcie żony. Kobieta była w szóstym miesiącu ciąży. Rozpoczęto jej poszukiwania. W akcję zaangażowała się rodzina zaginionej oraz przyjaciele.
19 października przypadkowa osoba natknęła się w lesie pod Będzinem na ciało kobiety. Policjanci zidentyfikowali ją jako poszukiwaną. Następnego dnia Piotr Sz. usłyszał zarzuty i został aresztowany. Od tego czasu przebywa za kratkami.
Proces Piotra Sz., oskarżonego o zabicie ze szczególnym okrucieństwem żony w ciąży, rozpoczął się przed bielskim sądem okręgowym w styczniu 2021r. Mężczyzna przyznał się do morderstwa, ale uważał, że nie działał ze szczególnym okrucieństwem.
Nie wiem, co się stało. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem. Działałem w amoku. Nie wiedziałem, co się dzieje wokół mnie i dlaczego. Przyznaję, że odebrałem życie żonie. Ale to nie tak, jak przedstawiła prokuratura: nie uderzałem przedmiotem żony
- mówił wówczas oskarżony.
Wskazywał, że ma tylko "przebłyski pamięci".
Pamiętam, że udusiłem żonę. Wiem, że chciałem wezwać pogotowie i policję. Nie wiem, dlaczego tego nie zrobiłem. Pewnie z uwagi na strach i silne emocje. Wiem, że owinąłem ciało żony w stretch. Nie pamiętam okoliczności. Nie wiem, po co zawijałem ciało po morderstwie. Nie wiem, czym się kierowałem. Nie miałem planu. Nie planowałem zabójstwa, ani też dalszych czynności”
- zeznawał.
Do zabójstwa doszło 17 października 2019 r. Głównym dowodem winy było nagranie audio. Zarejestrowany na nim został moment zabójstwa.
Dzisiaj, po prawie dwóch latach od morderstwa Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej skazał Piotra Sz. na 25 lat więzienia. O wcześniejsze zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 20 latach.
Zdaniem oskarżenia, zachowanie Piotra Sz. wypełniało definicję wyjątkowego okrucieństwa.
"Śmierć była powolna i dotkliwa, na raty. Trwało to 21 minut. Mężczyzna przerywał duszenie, uderzał kobietę w głowę, słysząc, że jeszcze oddycha, ponownie dusił. Zarejestrowany został słaby głos kobiety. Błagała, gdy była jeszcze w stanie, o życie swoje i dziecka"
Prokurator dodała, że polskie prawo otacza opieką dziecko w chwili urodzenia. Gdyby nie to, można byłoby mówić o podwójnym zabójstwie.