Lewica w polskim parlamencie podzieliła się. Powstało nowe koło parlamentarne Polskiej Partii Socjalistycznej. Morawska-Stanecka ma żal do Biedronia, zaś on twierdzi, że to buntownicy ciągnęli Lewicę w sondażach na dno.
Pięciu członków klubu parlamentarnego Nowej Lewicy odeszło od Czarzastego i Biedronia. Chodzi o posła Andrzeja Rozenka, wicemarszałek Senatu Gabrielę Morawską-Stanecką oraz senatora Wojciecha Koniecznego. Rozenek i Morawska-Stanecka już od dłuższego czasu są skonfliktowani z Włodzimierzem Czarzastym, który obok Roberta Biedronia rządzi w Nowej Lewicy. Nie zgadzają się na jego politykę kadrową i m.in. zawieszanie członków partii, którzy nie zgadzają się z wicemarszałkiem Sejmu. Taki los spotkał europosła Marka Balta, który przed wyborami przewodniczącego Nowej Lewicy w woj. śląskim został po raz drugi zawieszony w strukturach partyjnych.
Rozenek chciał walczyć o fotel przewodniczącego partii Nowej Lewicy, ale... Czarzasty i Biedroń nie przyjęli go do struktur partyjnych. Gabriela Morawska-Stanecka po zawirowaniach przy wyborach w województwie śląskim nie została delegatem swojego regionu i ostatecznie nie brała udziału w tym wydarzeniu. - Włodzimierz Czarzasty powiedział, że mnie odstrzeli, no i odstrzelił - powiedziała wicemarszałek Senatu w rozmowie z Gazetą Wyborczą. Nazwa nowego koła to Polska Partia Socjalistyczna. Do wspomnianej trójki dołączyli również: Joanna Senyszyn i Robert Kwiatkowski. Tym samym Nowa Lewica nie ma już żadnego senatora oraz traci trzech posłów. Senyszyn od dłuższego czasu krytykuje publicznie działalność Włodzimierza Czarzastego.
Przemysław Koperski z Lewicy w rozmowie z Silesia24 stwierdził, że niepotrzebnie doszło do podziału. Poseł ma nadzieję, że ostatecznie dojdzie do pojednania.
Gościem Silesia24 był również lider koła PPS, Wojciech Konieczny. Według niego z powodu złego zarządzania partią, nie widać ciężkiej pracy posłów i senatorów - Co się złego dzieje na Lewicy, widać gołym okiem. Ostatnie miesiące, sposób zarzadzania partią Nowa lewica, a co za tym idzie klubem parlamentarnym, bo nie było przełożenia pracy tego klubu na jakiekolwiek efekty. Praca w tym klubie wykonywana jest ogromna, mogę to przyznać. Wszyscy posłowie są pracowici i twórczy. Ale tego nie widać, bo są kierowani w taki sposób, że tej skuteczności nie można uzyskać - powiedział Konieczny i dodał - W parlamencie pozycja klubu Lewicy jest bardzo słaba w rozmowach politycznych, jak i niestety w sondażach. Kiedy połączenie byłoby prowadzone w sposób właściwy, demokratyczny, byłaby premia za tę jedność. Nie można przyglądać się spokojnie, jeżeli Lewica powinna mieć 20 procent, a według badan ma 6 procent.
Na antenie TVN 24 w rozmowie z redaktorem Piaseckim, wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka nie kryła żalu do Roberta Biedronia. - Współtworzyłam Wiosnę. Ja dla Wiosny zrezygnowałam z pracy. Traktowałam ją bardzo osobiście. Robert Biedroń sam powinien sobie odpowiedzieć, gdzie był. Faktem jest, że Robert Biedroń się schował - stwierdziła. Wicemarszałek Senatu zapytana o to, czy Biedroń rozsmakował się w Brukseli i zapomniał o polskiej polityce stwierdziła - Pan to powiedział. Nie zaprzeczam.
W Boże Narodzenie Polska Agencja Prasowa opublikowała krótką rozmowę z Robertem Biedroniem. Nie unikał gorzkich słów o byłych członkach Lewicy w parlamencie. Stwierdził, że to oni ciągnęli Lewicę na dno.
Spadły nam sondaże przez to, co działo się wewnętrznie, że część polityków, dla których własny interes, własna kariera polityczna była ważniejsza od naszych wartości i zjednoczenia Lewicy, i ci politycy poszli swoją drogą, za chwilę znajdą się pewnie po prawicy Donalda Tuska i "krzyż na drogę" (...) Grupka osób, która mąciła, która nas dzieliła, sprowadzała także Lewicę w dół, bo jak pisało się o Lewicy, to pisało się o wewnętrznych sporach, a dziś ten rozdział jest już zamknięty i sondaże pokazują, że jak odeszły te osoby, to zaczęło nam rosnąć poparcie - powiedział Biedroń w rozmowie z PAP.