Jest jednym z największych kolekcjonerów misiów w Polsce i prawdopodobnie w Europie. Jego kolekcja ma ponad 7000 przedmiotów związanych z tymi zwierzętami. Największa część stanowią same misie – maskotki ale nie tylko. W swoich zbiorach ma albumy, książki, obrazy sztuki ludowej, rzeźby, video, przedmioty codziennego użytku, artykuły prasowe. Wszystko związane z jednym tematem.
Bruno Zielonka ukochał zwierzaki ponad pięćdziesiąt lat temu i od tej pory są z nim.
W budynku koło domu składuje swoje zdobycze. Większość jest powkładana do gablotek. Inne są poprzykrywane, żeby się nie kurzyły. Sporo jest zwykłych pluszaków a wśród nich perełki. Miś, którym ma ponad 100 lat należał do babci Bruna Zielonki. Są misie z węgla, rosyjskie ale i polskie, jest miś- Big Ben, globtroter. Każdy z nich jest inaczej wykonany. Mężczyzna potrafi rozpoznać skąd pochodzi dany eksponat.
Założył pierwszy Klub Kolekcjonerów Misiów i Niedźwiedzi. W swojej działalności skupia się także na aktywności związanej edukacją. Jest zapraszany na prelekcje, pogadanki na temat etymologii niedźwiedziej związanej np. z nazwami miejscowości w Polsce. Wymyślił i zorganizował rodzinną imprezę pt. „Misialia” w Parku Śląskim. Jedną z atrakcji była nauka szycia pluszowych misiów.
We współpracy z przedszkolem nr. 12 w Chorzowie stworzyłem pomoc dla dzieci z upośledzeniem ruchowym i umysłowym. Maskotki misiowe mają wielką moc i trzeba to wykorzystywać-”
zapewnia Buruno
Jego wystawa gościła jako stała ekspozycja w Miasteczku Westernowym Twin Peaks w Żorach.
Bruno mógłby godzinami opowiadać przeróżne historie o swoim zainteresowaniu.
Silny jak tur, głupi jak osioł, chytry jak lis -tak się mówi, a najbardziej uprzywilejowana pozycję ma niedźwiedź. W wszystkich tradycjach traktowany jest wręcz magicznie i cieszy się kultem”
przekonuje z usmiechem bruno
Uważa, ze ta pasja ma ogromny wpływ na dobre emocje. W swoim gronie ma znajomych, którym „misiowa terapia” bardzo pomogła. -Jeśli jest ci źle, chwytaj za pędzel, ołówek i maluj misia- namawia Bruno.
Hobbysta zapewnia, że w misiach jest jakiś psychologiczny fenomen.
Często dostaję misie, które były ważne dla kogoś w dzieciństwie. Myślę, że to zamknięcie jakiegoś rozdziału w życiu tych osób. Wiedzą, że ja szanuje takie dary i potrafię to docenić. Misie są u mnie bezpieczne”
dodaje mężczyzna
Pasja, która jest z nim od zawsze jest dla mężczyzny odskocznią od pędzącego świata. Ludzie przypominają sobie powrót do świata dzieciństwa bo to beztroska, bo to stan odprężenia. Jego życie toczy się wokół misiów. Dla niego najwspanialszych towarzyszy ludzi.
Potrzebuję do 500 m i niedrogi czynsz. W centrach miast jest za drogo. Może w Wiśle czy innej turystycznej miejscowości się uda?”
zastanawia się Zielonka
Chce otworzyć muzeum misiów. To jego wielkie marzenie i chyba największy cel. Od dłuższego czasu szuka odpowiedniego miejsca dla swoich ulubieńców. Wierzy, że z pomocą innych zrealizuje pomysł.