7 września o poranku na terenie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Łańcucie doszło do tragicznego odkrycia. Przy wydawaniu śniadania znaleziono ciało 15-letniego Aleksandra, który przebywał w tej placówce od kilku dni.
Aleksander trafił do ośrodka w Łańcucie 3 września. Wcześniej dwa lata, według relacji portalu Nowiny24, spędził w Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej nr 3 w Bytomiu. 15-latek po przeniesieniu musiał spędzić 7 dni w izolacji - jest to standardowe postępowanie w Łańcucie podczas pandemii. Razem z nim w izolatce przebywał o rok starszy chłopak.
Cztery dni po przyjeździe Aleksandra, opiekunowie dokonali makabrycznego odkrycia. Przy wydawaniu posiłków i mierzeniu temperatury, chłopak nie dawał oznak życia. Jak informują lokalne media, sekcja zwłok wykazała uduszenie kulką zrobioną z papieru toaletowego.
W dniu 07 września 2020 roku około godziny 10.00 roku współlokator, po odebraniu śniadania, poinformował wychowawcę, że kolega z pokoju leży w łóżku i prawdopodobnie nie żyje. Wychowawca wezwał pomoc medyczną. Lekarz z Pogotowia Ratunkowego stwierdził zgon - informuje Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie.
Kilka dni później jego współlokator przyznał się do morderstwa. Teraz sąd zdecyduje, czy podejrzany będzie odpowiadał jako osoba dorosła. Jeżeli tak, to grozi mu 25 lat pozbawienia wolności.