Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
2 °C
AAA

Minister Szumowski: Przed nami szczyt zachorowań

Wybory2020
Nadal jesteśmy na etapie wzrostowym epidemii w Polsce, spodziewamy się przyrostu zachorowań i wzrostu liczby pacjentów, którzy będą potrzebowali respiratora - mówił w sobotnim wywiadzie dla Radia Zet minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Minister przypomniał, że w chorobie wywołanej wirusem niewydolność oddechowa przychodzi później.

Mamy 10 tys. łóżek w gotowości, mamy 1600 respiratorów, które czekają na pacjentów. Zaczynamy również przygotowywać się do ewentualnego wzrostu zapotrzebowania na te respiratory - chcemy być o ten jeden, dwa kroki do przodu - zaznaczył Łukasz Szumowski.

Pytany, czy oznacza to dodatkowe zakupy wyjaśnił, że będą to przesunięcia z tych miejsc, gdzie obecnie stoją niewykorzystane. Minister zdrowia podkreślił, że sprzęt dokupowany jest cały czas. "Mamy zakontraktowane ok. 1000 dodatkowych respiratorów" - podał.

Szumowski powiedział, że obawia się świąt i nieprzestrzegania reguł, co będzie oznaczało wzrost zakażeń.

Miesiąc po tych długotrwałych spotkaniach przy stole - bo to tak wygląda - możemy mieć kilkadziesiąt tysięcy chorych więcej, niż moglibyśmy mieć, co oznacza, że część z tych osób umrze - powiedział.

Ocenił, że nadal grozi nam "scenariusz włoski" epidemii koronawirusa i jeszcze raz podkreślił, że wiele zależy naszego zachowania podczas świąt.

Jeżeli np. będziemy mieli długotrwałe spotkania przy stole wielkanocnym, to grozi - powiedział pytany o "scenariusz włoski".

Według ostatnich danych, podanych przez resort zdrowia, w piątek po południu, zakażenie koronawirusem potwierdzono dotąd u 5955 osób, z których 181 zmarło. (PAP)


Komentarze