Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
1 °C
AAA

Kłótnia na granicy. Policjant odpycha kobietę, ta upada [WIDEO]

Wybory2020
Na polsko-czeskiej w Chałupkach, ale także na polsko-niemieckiej granicy w Słubicach czy Gubinie doszło wczoraj do protestów mieszkańców przygranicznych miast. To oni najbardziej cierpią na zamknięciu granic z powodu koronawirusa - nie mogą pracować. Nie zarabiają, a oszczędności się kończą. Emocji nie brakowało, zwłaszcza po interwencji jednego z policjantów.

Od blisko miesiąca większość zatrudnionych w Czechach, ale także w Niemczech mieszkańców przygranicznych miejscowości nie pracuje, ponieważ po powrocie z pracy do domu każdorazowo byliby kierowani na dwutygodniową kwarantannę. O zmianę tych regulacji kilkakrotnie apelowali w ostatnich tygodniach samorządowcy m.in. z powiatów cieszyńskiego, wodzisławskiego, raciborskiego oraz Jastrzębia-Zdroju.

Na transparentach trzymanych przez manifestantów można było przeczytać m.in. "Wpuśćcie nas do pracy. Wpuśćcie nas do domu", czy "Wpuśćcie nas do pracy bez kwarantanny". Jedno z dzieci po niemieckiej stronie trzymało transparent z napisem "Wpuśćcie moją nauczycielkę", na transparencie kobiety po polskiej stronie można było przeczytać "Wpuśćcie mnie do moich uczniów".

Wśród uczestników protestu w Chałupkach był m.in. poseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Gadowski, który poinformował, że bardzo wielu mieszkańców zwracało się do niego o interwencję w sprawie umożliwienia pracownikom transgranicznym powrotu do pracy. Osoby zatrudnione w Czechach powołują się na przykład przygranicznych rolników, którym umożliwiono dostęp do pól położonych po czeskiej stronie granicy.

"Niech premier przyjedzie i zobaczy, jak tu wygląda życie. Wystarczy przejść kilka ulic, i jesteśmy jakby u siebie, chociaż za granicą. To są miejsca pracy często dla jedynych żywicieli rodzin. Co ci ludzie mają zrobić? Są w desperacji" - mówił poseł, wskazując, że szczególnie teraz, kiedy mowa o stopniowym rozluźnianiu rygorów i odmrażaniu gospodarki, należy pilne zająć się sprawą pracowników transgranicznych.

Jego zdaniem, rząd lekceważy problem zgłaszany od tygodni przez mieszkańców przygranicznych miejscowości. "Takie jest podejście do zwykłego człowieka. Jak się siedzi w Warszawie, nie widzi się tego, co jest na dole. Rząd próbuje lekceważyć wszystko, myśli już tylko o wyborach; ludzie, którzy pracują i chcieliby iść do pracy, nie znajdują u nich posłuchu" - dodał Gadowski.

Według danych Czeskiego Urzędu Statystycznego, w 2018 r. w Czechach zatrudnionych było ok. 47,5 tys. Polaków. Statystyka nie obejmowała osób, które w Czechach założyły działalność gospodarczą. W samym powiecie wodzisławskim problem dotyczy ok. 3,5 tys. osób. Na sobotę podobny do piątkowego protest zapowiedziano w Cieszynie. (PAP)

Foto: PAP


Komentarze