Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
-6 °C
AAA

W Rudzie Śląskiej upamiętnienie ofiar katastrofy w kopalni Halemba z 2006 r.

Wiadomości
W sobotę mija 14. rocznica katastrofy w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej – jednego z najtragiczniejszych wypadków we współczesnym polskim górnictwie. Podczas prac likwidacyjnych 1030 m pod ziemią doszło do wybuchu metanu i pyłu węglowego; zginęło 23 górników.

Ofiary wypadku, jak co roku, upamiętniają ich bliscy i koledzy, związkowcy, przedstawiciele lokalnych władz i kierownictwa kopalni. W związku z pandemią zdecydowano o zmianie dotychczasowej formuły obchodów. Zamiast jednej porannej uroczystości, komisje związkowe oraz delegacje zakładów pracy składają wieńce w ciągu całego dnia.

Wieńce składane są przed kopalnią, przy kopalnianym zegarze. Niewielkie podwyższenie, wewnątrz którego umieszczona jest konstrukcja z zegarem, otaczają w rocznicę tabliczki nagrobne z nazwiskami zmarłych. Składanie kwiatów – jak co roku - odbywa się w milczeniu.

Drugim miejscem upamiętnienia ofiar tej katastrofy jest rudzki cmentarz komunalny, przy którym znajdują się krzyż i tablica ku czci wszystkich górników, którzy zginęli w wyniku wypadków w Halembie. Na tablicy jest około dwustu imion i nazwisk, przy 23 z nich znajduje się data 21 listopada 2006 r.

Katastrofa w Halembie była największą tragedią w polskim górnictwie od blisko 30 lat. Doszło do niej podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią. Górnicy, którzy zginęli, mieli za zadanie wydobycie wartego miliony złotych sprzętu. Większość ofiar tragedii to pracownicy zewnętrznej firmy Mard, która na zlecenie kopalni prowadziła prace likwidacyjne.

Z ustaleń śledztwa, zamkniętego przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach w 2008 r., wynika, że do wybuchu doszło na skutek zaniechania profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym. Po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku wybuchł pył węglowy, czyniąc spustoszenie i zabijając większość ofiar. Według prokuratury, pracownicy byli w Halembie kierowani do prac mimo przekroczeń dopuszczalnych stężeń metanu, w kopalni fałszowano też dokumentację i próbki pyłu węglowego - aby wykazać, że był on neutralizowany pyłem kamiennym. Obrona w trakcie procesu przekonywała, że to, co zdarzyło się w Halembie, było zdarzeniem losowym, niezależnym od ludzi.

W sprawie oskarżonych zostało łącznie 27 osób, część z nich od razu dobrowolnie poddała się karze. Na ławie oskarżonych w pierwszym procesie zasiadało 17 mężczyzn. Większość przedstawicieli kopalni, którym prokuratura przedstawiła zarzuty w związku z tą sprawą, została już prawomocnie osądzona.

Sprawy trzech głównych oskarżonych, po wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach, ponownie rozpoznawał gliwicki sąd okręgowy. We wrześniu ub. roku skazał on b. szefa działu wentylacji w kopalni Marka Z. na rok i dwa miesiące bezwzględnego więzienia za sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy oraz niedopełnienie obowiązków a dziedzinie bhp i narażenie w ten sposób na niebezpieczeństwo życia i zdrowia górników. Drugiego z oskarżonych, byłego dyrektora kopalni Kazimierza D., sąd skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Były naczelny inżynier kopalni Jan J., który sprawował też funkcję zastępcy kierownika ruchu zakładu, został skazany na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu.(PAP) Fot/ Ruda Śląska FB


Komentarze