Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
2 °C
AAA

Przedstawiciele branży turystycznej w Beskidach: "brakuje już nam sił"

Skocz w Beskidy
foto: facebook.com/skolnity
Jasnych informacji dotyczących pomocy finansowej, zmniejszenia obostrzeń wprowadzonych w związku z walką z pandemią - żądają przedstawiciele branży turystycznej ze Szczyrku, Ustronia czy Wisły. Według reprezentantów branży, niedługo może dość do masowych bankructw.

Podczas konferencji prasowej, która w poniedziałek odbyła się w Wiśle podkreślali, że chcą, aby decyzje ich dotyczące były z nimi konsultowane.

Sytuacja w branży turystycznej w takich miastach jak nasze jest dramatyczna. Właściwie nie otrzymaliśmy żadnej pomocy, a skumulowane ferii ma efekt, jaki widać. Są straszliwe korki, wyciągi, chociaż bez narciarzy, są przepełnione. Wszyscy mają dosyć lockdownu

powiedziała Karolina Wantulok, prezes Wiślańskiej Organizacji Turystycznej.

Jej zdaniem, rząd nie reaguje na prośby, wskazówki przedsiębiorców. "85 procent mieszkańców żyje z turystyki. Trzeba nazwać rzecz po imieniu, branża turystyczna w Wiśle i podobnych miejscowościach umiera" - dodała prezes.

Prezes Szczyrkowskiej Izby Gospodarczej Mirosław Bator także zwrócił uwagę, że bez względu na rządowe obostrzenia i tak w miejscowościach górskich są tłumy. Tylko że w tym sezonie zimowym nie mają z tego korzyści lokalni przedsiębiorcy. "Brakuje już nam sił" - podkreśla.

Szczyrkowska Izba Gospodarcza zrzesza kilkadziesiąt podmiotów gospodarczych. Jest członkiem Izby Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej.

Dołączamy się do tych trudnych głosów, głosów rozpaczy w kontekście możliwości prowadzenia działalności gospodarczej i także pomocy, na którą oczekują przedsiębiorcy

powiedział burmistrz Wisły Tomasz Bujok.

On, jak i burmistrz Szczyrku Antoni Byrdy, przyznają, że istniejąca sytuacja ma także wpływ na finanse samorządów.

Nie ma co tu ukrywać, problemy finansowe mieszkańców przekładają się na budżet gminny. W Szczyrku 90 procent dochodów gminnego budżetu tworzą przychodzą z turystyki

dodał Byrdy.

Wierzy on w dobrą wolę premiera Mateusza Morawieckiego, ale - zdaniem samorządowca - rząd nie jest dobrze poinformowany o zakresie pomocy, jaka jest potrzebna przedsiębiorcom.

Stoki są zamknięte dla narciarzy czy snowboardzistów, a otwarte dla rzeszy saneczkarzy, którzy korzystają z nich nie zachowując norm sanitarnych

dodał pełnomocnik zarządu Wiślańskiego Skipassu Arkadiusz Matuszyński.

Podkreślił, że w grudniu, gdy stacje narciarskie były otwarte, były one kontrolowane przez policję. Według jego informacji, nie było wówczas zastrzeżeń funkcjonariuszy co do przestrzegania reżimu sanitarnego. "Narciarstwo, snowboard to sporty bezpieczne. Będziemy to powtarzać do znudzenia, aż ktoś nas w końcu usłyszy" - dodał Matuszyński.

Właściciele stacji narciarskich z Wisły i okolic zastanawiają się, czy je otworzyć, nawet jeśli od 18 stycznia nie zostaną zniesione obostrzenia. Popierają inicjatywę Góralskie Veto.

Według informacji PAP, wielu przedsiębiorców z Podhala, w tym kwaterodawcy i gestorzy stacji narciarskich, zamierzają otworzyć swoje działalności po 17 stycznia, bez względu na ewentualne dalsze obostrzenia. W tym celu powstała inicjatywa Góralskie Veto, która zrzeszyła kilkuset przedsiębiorców. Inicjator tej akcji Sebastian Pitoń zapowiedział, że w poniedziałek wieczorem w symboliczny sposób w wielu miejscach Podhala zostaną odpalone pochodnie, tworząc literę V - jak veto.

W weekend właściciele jednej z restauracji w Cieszynie zadecydowali, że lokal zostanie otwarty dla klientów. Interweniowała policja.

Policjanci w trakcie minionego weekendu podejmowali czynności w tej sprawie czterokrotnie, w tym raz udzielając wsparcia pracownikom sanepidu. Wylegitymowali łącznie 26 osób. W dziesięciu przypadkach zakończyli to pouczeniem. W pozostałych przeprowadzone zostaną czynności wyjaśniające

można przeczytać w poniedziałkowym komunikacie policji. (PAP)


Komentarze