Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
23 °C
AAA

Oświadczenie siostry zmarłej 37-letniej Agnieszki. "Chcemy ochronić inne kobiety"

Wiadomości
screen Ogólnopolski Strajk Kobiet
25 stycznia 2022 roku zmarła 37-letnia Agnieszka z Częstochowy. Do szpitala trafiła z powodu problemów z ciążą bliźniaczą. Straciła oba płody, a lekarze mieli zwlekać z ich usunięciem. Szpital twierdzi, że robiono wszystko, żeby uratować dzieci oraz pacjentkę.

Ta tragiczna historia ma dwie wersje: w pierwszej relacja rodziny i Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie pokrywają się, w drugiej relacja rodziny wskazuje na winę polskiego systemu prawnego i pośrednio na winę lekarzy. 

37-letnia Agnieszka trafiła do częstochowskiego szpitala 21 grudnia 2021 roku. Skarżyła się na silne bóle brzucha. Była w I trymestrze ciąży bliźniaczej. Nie był to jej pierwszy raz, kiedy pod swoim sercem nosiła nowe życie. Była już matką trójki dzieci, które osierociła. Jak informuje szpital, na Oddziale Ginekologii i Położnictwa z Pododdziałami Patologii Ciąży i Ginekologii Onkologicznej przebywała również w dniach od 6 do 13 grudnia 2021 roku, zatem tydzień po opuszczeniu szpitala, wróciła z pogarszającym się bólem i wymiotami.

23 grudnia zmarł pierwszy z bliźniaków. Lekarze jednak nie usunęli martwego płodu. Jak tłumaczy szpital, medycy próbowali ratować drugie dziecko. To zmarło 29 grudnia. Dopiero 31 grudnia usunięto obumarłe płody. - Po tym jak nastąpił zgon pierwszego dziecka (w dniu 23 grudnia 2021 roku) przyjęte zostało stanowisko wyczekujące, z uwagi na to że była szansa aby uratować drugie dziecko. Pomimo starań lekarzy doszło do obumarcia również drugiego płodu. Natychmiast podjęta została decyzja o zakończeniu ciąży - czytamy w oświadczeniu szpitala.

Niestety po utracie ciąży stan pacjentki ulegał stopniowemu pogorszeniu. Jak twierdzi rodzina, lekarze zrzucali winę na.... chorobę wściekłych krów. 37-letnia Agnieszka traciła kontakt z rzeczywistością, jej organizm był coraz słabszy. Według rodziny, mogła zachorować na sepsę, ponieważ wynik badań dzień przed jej śmiercią przekraczał normę. Szpital twierdzi, że regularnie badał pacjentkę i kontrolował jej stan zdrowia. Odrzuca również oskarżenia rodziny o utrudnionym kontakcie. - Podczas pobytu pacjentki w Oddziale Ginekologii i Położnictwa z Pododdziałami Patologii Ciąży i Ginekologii Onkologicznej, lekarze wykonywali wiele procedur medycznych, które miały na celu pomóc pacjentce. Przeprowadzane były wielokrotne konsultacje lekarskie, w tym:  hematologiczne, psychiatryczna, chirurgiczna, psychologiczna, gastroenterologiczna i neurologiczna. Wymaz w kierunku SARS-CoV 2 – dwukrotnie ujemny. Lekarze wielokrotnie wykonywali szereg innych badań, w tym: ginekologiczno – położnicze badania USG. Badanie CRP wykonywane było 13 razy. Najwyższe stężenie CRP odnotowane zostało w dniu 31.12.21r. i wynosiło 66.50mg/l, po czym nastąpił spadek wartości - twierdzi częstochowski szpital.

Stan zdrowia Agnieszki pogorszył się nagle 23 stycznia. Jak informuje jej rodzina, została przewieziona do szpitala w Blachowni. Szpital nie tłumaczy, dlaczego podjęta została taka decyzja. Informuje tylko, że 23 stycznia wykryto u niej zakażenie koronawirusem - Podkreślamy, iż personel Szpitala podjął wszystkie możliwe i wymagane działania, które miały na celu ratowanie życia dzieci oraz pacjentki. Wskazujemy, iż na postępowanie lekarzy nie wpływało nic innego, poza względami medycznymi i troską o pacjentkę i jej dzieci - dodaje WSS im. NMP w Częstochowie.

Siostra zmarłej Agnieszki za pośrednictwem mediów społecznych opublikowała w formie wideo krótkie oświadczenie. - Kiedy w grudniu jeden płód obumarł, mąż Agnieszki błagał lekarzy, by ratowali mu żonę, nawet kosztem ciąży. Agnieszka nosiła tydzień martwy płód. Aż obumarł drugi. Oba wydobyto po dwóch dniach od ich zgonu. Cały ten czas siostra bardzo źle się czuła, miała podwyższone CRP czyli wskaźnik stanu zapalnego w organizmie - mówi pani Wioletta, siostra bliźniaczka 37-letniej Agnieszki.

Bardzo potrzebujemy sprawiedliwości i będziemy jej szukać. Złożyliśmy skargę do Rzecznika Praw Pacjenta i zawiadomienie do prokuratury. Chcemy uczcić pamięć mojej ukochanej siostry i ochronić inne kobiety w Polsce od podobnego losu - dodaje siostra.

Pani Agnieszka zmarła 25 stycznia 2022 roku. Sprawą zajęła się już prokuratura. 


Komentarze