Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
7 °C
AAA

Mordasewicz: obawiam się, że restrykcje dla gastronomii nie skończą się na dwóch tygodniach

Wiadomości
Obawiam się, że nowe restrykcje dla branży gastronomicznej związane z koronawirusem nie skończą się na dwóch tygodniach - mówi doradca zarządu Konfederacji Lewiatan Jeremi Mordasewicz. Pomoc państwa dla tej branży powinna zależeć od rodzaju działalności - dodaje.

W piątek premier Mateusz Morawiecki poinformował o kolejnych obostrzeniach, jakie będą wprowadzone w związku z rosnącą liczbą zakażonych koronawirusem. Dotyczą one m.in. gastronomii. Lokale gastronomiczne od soboty nie będą mogły prowadzić działalności tak, jak dotychczas; będą mogły wydawać jedynie dania na wynos przez dwa tygodnie. Ten termin będzie mógł być jednak wydłużony. Od 17 października lokale gastronomiczne mogły być otwarte w godz. 6.00-21.00, a po godzinie 21 wydawać posiłki tylko na wynos; co drugi stolik w restauracji czy barze mógł być zajęty.

Mordasewicz podkreślił w rozmowie z PAP, że kolejne obostrzenia dla branży gastronomicznej stawiają ją w bardzo trudnej sytuacji, "nawet beznadziejnej".

"Obawiam się, że na dwóch tygodniach to się nie skończy, bo sytuacja w związku z koronawirusem się zaogniła"

powiedział.

Według eksperta zapowiadana pomoc finansowa nie może być już "rozpraszana na wszystkich". "

Do tej pory wsparcie było udzielane wszystkim przedsiębiorcom ze wszystkich branż. W tej chwili restauratorzy powinni dostać finansowe wsparcie jako sektor szczególnie zagrożony"

podkreślił.

Zwrócił jednak uwagę, że jeśli pomoc finansowa popłynie do branży gastronomicznej, to powinna być ona zróżnicowana w zależności od rodzaju prowadzonego przedsiębiorstwa.

"Są różne typy restauracji i część z nich już dziś nastawiona jest głównie na dostarczanie pożywienia dla swoich klientów, jak np. pizzerie. Takie biznesy znacznie lepiej sobie poradzą niż inne +stacjonarne+ restauracje"

wskazał.

Doradca zarządu Lewiatana dodał, że problem będą miały restauracje hotelowe. "Niefunkcjonowanie ich to praktycznie też zamknięcie hotelu, a to uderzenie w branżę turystyczną" - zaznaczył. (PAP)


Komentarze