Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
24 °C
AAA

Matka zranionego chłopczyka z zarzutem usiłowania zabójstwa dziecka

Wiadomości
Zarzut usiłowania zabójstwa dziecka usłyszała w sobotę w katowickiej prokuraturze 40-letnia kobieta z Tychów, która w piątek podcięła gardło swojemu półtorarocznemu synkowi. Prokuratura będzie wnioskować do sądu o aresztowanie podejrzanej. Stan dziecka jest ciężki, ale stabilny.

O postawieniu kobiecie zarzutów poinformowała w sobotę rzeczniczka katowickiej prokuratury okręgowej prok. Marta Zawada-Dybek.

"Na podstawie zebranego w sprawie materiału dowodowego prokurator podjął decyzję o przedstawieniu matce małoletniego chłopca zarzutu usiłowania zabójstwa dziecka. Dzisiaj w prokuraturze zarzut został kobiecie przedstawiony"

poinformowała rzeczniczka na briefingu przed siedzibą katowickiej prokuratury

Podczas trwającego kilka godzin przesłuchania kobieta nie kwestionowała ustalonego przez śledczych przebiegu wydarzeń, ale nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego raniła synka nożem.

"Kobieta składała wyjaśnienia. W zasadzie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu usiłowania zabójstwa, natomiast w swoich wyjaśnieniach nie podała racjonalnych powodów wskazujących na motyw, na pobudki swojego zachowania"

dodała prok. Zawada-Dybek

Prokuratura zamierza powołać biegłych psychiatrów, którzy mają ocenić poczytalność podejrzanej i sprawdzić, czy nie cierpi ona na choroby lub zaburzenia psychiczne. Jeszcze w sobotę do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód trafi też wniosek o tymczasowe aresztowanie 40-letniej kobiety.

"Podstawą stosowanego środka zapobiegawczego, wskazaną we wniosku prokuratora, jest zarówno grożąca kobiecie surowa kara (za usiłowanie zabójstwa grozi dożywocie – PAP), jak i uzasadniona obawa matactwa" – wyjaśniła prokurator, tłumacząc, że choć najważniejsze działania w śledztwie zostały już wykonane, przed prokuratorami jeszcze wiele innych czynności procesowych.

Jeszcze przed sobotnim przesłuchaniem podejrzanej śledczy m.in. przesłuchali świadków (w tym matkę i brata podejrzanej, z którymi kobieta i jej dziecko dotąd mieszkali) oraz gromadzili materiał dowodowy – zabezpieczono nóż, którym matka raniła dziecko. Zasięgnięto też opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej i przestudiowano dokumentację medyczną z leczenia chłopca.

"Z tej opinii jednoznacznie wynika, że chłopiec doznał obrażeń ciała w postaci kilku ran ciętych szyi, przy czym niektóre z tych ran miały charakter bardzo poważny – to była m.in. jedna bardzo poważna, głęboka rana, naruszająca mięśnie i naczynia krwionośne. Z opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej wynika, iż te obrażenia ciała stanowiły chorobę realnie zagrażającą życiu. Gdyby nie udzielona dziecku pomoc, dziecko prawdopodobnie by zmarło" – poinformowała prok. Zawada-Dybek.

W chwili ranienia dziecka w mieszkaniu przy ul. Honoraty w Tychach, gdzie doszło do tragedii, byli także – choć w innym pokoju – matka i brat podejrzanej, którzy zostali przesłuchani w charakterze świadków. Z ustaleń śledczych nie wynika, by wcześniej w mieszkaniu dochodziło do interwencji policji z powodu zakłóceń spokoju czy porządku.

Ze względu na przedstawione matce zarzuty prokurator skierował także do sądu rejonowego wniosek o ustanowienie kuratora w celu reprezentowania praw dziecka w toczącym się postępowaniu karnym.

Ranny chłopczyk jest leczony w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. W piątek wieczorem przetransportował go tam śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Obecnie – po ratującej życie operacji – stan dziecka jest stabilny, a rokowania lekarzy co do pomyślności leczenia – dobre. Jest w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii dzieci.

Jak poinformował w sobotę rano koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach dr Andrzej Bulandra, chłopiec miał na szyi dwie duże rany oraz 7-8 mniejszych.

"To były rany szyi z przecięciem mięśni, z przecięciem naczyń oraz – na szczęście – z bardzo niewielkim uszkodzeniem tchawicy. W związku z czym były to rany bezpośrednio zagrażające życiu tego dziecka. Największym problemem była znacząca utrata krwi. Dziecko po przyjeździe było we wstrząsie, skrwawione, wymagało intensywnej transfuzji krwi na bloku operacyjnym" – relacjonował w sobotę lekarz podczas porannego briefingu.

Lekarze nie mają wątpliwości, że rany na szyi chłopca powstały wskutek zadania ich ostrym narzędziem.

"To było zdecydowanie działanie zamierzone. Myślę, że można to traktować jako usiłowanie zabójstwa tego dziecka" – ocenił koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w GCZD.

Za usiłowanie zabójstwa grozi od 8 do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie.(PAP)


Komentarze