Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
3 °C
AAA

Zeznania "Balusia" lidera "Psycho Fans". Kradzież flag to największe upokorzenie!

Trwa proces członków grupy "Psycho Fans". 6 lutego 2020 roku przed sądem przesłuchany został Łukasz B. ps. „Baluś”. Dziennik Zachodni informuje o zeznaniach jednego z liderów, który popadł w niełaskę reszty grupy, po tym jak poszedł na współpracę z organami ścigania.

Lider opowiedział m.in o kradzieżach flag Rakowa Częstochowy i GKSu Katowice. W środowisku kibicowskim taka kradzież uznawana jest za największą zniewagę i utratę honoru. Do jednej z nich doszło 6 stycznia 2017 roku. Wtedy kibice Rakowa Częstochowa organizowała turniej sportowy dla dzieci. Podczas niego Psycho Fansi planowali zdobyć flagi klubu - zeznaje "Baluś"

Atak był planowany dużo wcześniej. "Psycho Fansi" nie przeszkodzili w turnieju. Postanowili zrobić to w drodze pomiędzy halą i stadionem, na który miejscowi mieli zawieźć flagi po zakończeniu turnieju - relacjonuje zeznania Dziennik Zachodni. Kibice Ruchu zaczaili się i śledzili "Rakowian". W odpowiednim momencie zaatakowali Częstochowian

Było ich trzech, dostali gazem łzawiącym po oczach. Jeden zabarykadował się w sklepie, drugi uciekł, trzeci pobiegł w kierunku „Kamela”. On chyba myślał, że go atakuje, więc sprzedał mu kopa. Dobrze wiedzieliśmy, w której torbie są flagi. „Batman” je zabrał i pobiegł do samochodu „Kamela”. Ja i „Dudi” pojechaliśmy sami - zeznał Łukasz B. ps. „Baluś”

Skradzione flagi zostały wywieszone na bramie stadionu w Chorzowie, a następnie spalone podczas meczu z Rakowem Częstochowa. Inną głośną sprawą była kradzież flag GKSu Katowice z ich stadionu na Bukowej. Akcja również była dłużej planowana. Do pomocy zaproszono kibiców zaprzyjaźnionej Wisły Kraków.

Podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna była odpowiedzialna za parter, druga za piętro. Krótkofalówkę miałem ja, kierowcy busów i kilka innych osób. „Misiek” z Wisły wziął odpowiedzialność za piętro. Moim zadaniem było to, żeby nic nie stało się ochroniarzom ani osobom postronnym” - cytuje Dziennik Zachodni

Mimo dobrze zaplanowanej akcji, plany budynku okazały się niedokładne, a flag nie było w miejscu, gdzie miały się znajdować - relacjonuje DZ. 

Dostałem przez krótkofalówkę sygnał, że mają kogoś z GieKSy. Pobiegłem na drugą stronę budynku. Widziałem, jak go oprawiają w trzech. Facet leżał na ziemi bez koszulki, łysy, wytatuowany, cały we krwi. Krzyknąłem: „Co wy, k***a, robicie?!”. Zapytałem gościa, gdzie są flagi. Odpowiedział, że jesteśmy na dobrej drodze. Kazałem chłopakom go pilnować i przestać okładać. „Kajo” odpowiedział, że nie, bo to k***a GieKSy - zeznaje dalej "Baluś"

W końcu udało się znaleźć flagi. Było ich tak dużo, że z trudem wyniesiono je z pomieszczeń przy stadionie GieKSy. Łup ukryto w Nakle Śląskim, a po kilku dniach przetransportowano do Krakowa. Było ich tak dużo, że po rozłożeniu na hali Wisły zajmowały zajmowały ją całą.

Policja odnalazła część skradzionych flag. Reszta została spalona przez kibiców Ruchu Chorzów.

Według innego członka grupy opisywane zdarzenia to kłamstwa, w których nie brał udziału. Chodzi o Kamila D. ps. Kamel, który nie przyznaje się do udziału w przestępczych procederach. Jego zdaniem to przez konflikt z "Balusiem" ten próbuje go pogrążyć.

Foto: ARC


Komentarze