Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
3 °C
AAA

Katowice: sąd rozpoczął rozpoznawanie zażalenia na zatrzymanie posła Kopca

Wiadomości
foto: facebook.com/KopiecMaciej
Sąd rozpoczął w poniedziałek rozpoznawanie zażalenia na zatrzymanie posła Macieja Kopca (Lewica) podczas manifestacji Strajku Kobiet w październiku ub.r. w Katowicach. Na pierwszym posiedzeniu przed Sądem Rejonowym Katowice-Wschód parlamentarzysta został przesłuchany.

Sąd umożliwił mi dzisiaj złożenie oświadczeń w tej sprawie. Opowiedziałem sądowi jak wyglądały te zdarzenia. Z uwagi na to, że moi pełnomocnicy mieli do mnie pytania, sąd zdecydował się na odroczenie sprawy do 25 lutego

powiedział poseł PAP.

Kopiec dodał, że nie może mówić o szczegółach poniedziałkowej rozprawy, ponieważ była ona niejawna. Oświadczył, że jest zadowolony ze sposobu procedowania tej sprawy przez sąd. Nie wiadomo jeszcze, czy zaplanowane na luty posiedzenie będzie ostatnim i sąd ogłosi już wtedy decyzję.

Do zajść opisywanych przez Kopca i jego pełnomocników doszło przed katowicką katedrą podczas demonstracji przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, która zgromadziła się w Katowicach 24 października 2020 r. W trakcie manifestacji doszło do przepychanek z policją, w trakcie których - według posła - został on "brutalnie i bezprawnie zatrzymany przez policję".

Parlamentarzysta uważa, że funkcjonariusze naruszyli jego immunitet – bo został zatrzymany bezprawnie, a policja złamała też prawo, ponieważ po jego zatrzymaniu powinna była niezwłocznie poinformować Sejm. Poseł chce, by sąd zweryfikował postępowanie funkcjonariuszy policji pod kątem jego legalności, zasadności i prawidłowości.

Krótko po incydencie policjanci przekonywali, że poseł nie został de facto zatrzymany. W opublikowanym wówczas komunikacie napisali, że do zajścia doszło, kiedy funkcjonariusze interweniowali wobec 18-latka, który naruszył przepisy prawa.

Pomimo nadawanych komunikatów policyjnych o konieczności zachowania zgodnego z prawem, mężczyzna w żółtej kurtce popychał policjantów, kopał i szarpał za tarcze oraz mundury, stając się coraz bardziej agresywnym wobec policjantów

opisywała śląska komenda, zaznaczając, że jeszcze wówczas funkcjonariusze nie wiedzieli, że ów mężczyzna jest posłem.

"W celu niedopuszczenia do eskalacji agresji tłumu osób znajdujących się w pobliżu, mężczyzna został obezwładniony i doprowadzony do radiowozu w celu wylegitymowania. Ze względu na zgromadzony tłum, przemieszczono się radiowozem na parking Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, gdzie przeprowadzono legitymowanie. Wtedy okazało się, że mężczyzna jest posłem na Sejm. Po potwierdzeniu jego danych, policjanci zakończyli czynności, a poseł opuścił radiowóz" - dodała śląska policja.

Sam Kopiec mówił, że kiedy przed katedrą zobaczył człowieka wyciąganego z grupy protestujących przez policję, podszedł do policjantów i zapytał, jaki jest powód zatrzymania. Jak zapewnia, już wtedy mówił, że jest posłem i nie był agresywny. W pewnym momencie został powalony na ziemię, skuty i zabrany do radiowozu.

Kopiec zaprzecza, że nie chciał się wylegitymować. Zaznaczył, że po zatrzymaniu nie miał jak tego zrobić, ponieważ był skuty. Jak przekonywał, stawał "w obronie obywatela, który miał 18 lat i był w kordonie 15 funkcjonariuszy policji", a ustawa o wykonywaniu mandatu posła pozwala mu na wykonywanie interwencji poselskich względem funkcjonariuszy służb, którzy podejmują czynności wobec obywateli.

Kiedy w listopadzie ub.r. do sądu trafiło zażalenie pełnomocniczka Kopca mec. Natalia Klima-Piotrowska przypomniała, że zgodnie z przepisami posła można zatrzymać tylko w ściśle określonych sytuacjach - na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa, gdy jest to niezbędne do zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania. Musi być o tym zawiadomiony niezwłocznie Sejm. Jak dodała, posła nie można pociągnąć do odpowiedzialności za wszelkie czynności, które wchodzą w wykonywanie jego mandatu poselskiego. (PAP)


Komentarze