Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
0 °C
AAA

Grzegorz Niedrygas: Zawodowo walczę z bólem. Potem... wchodzę na scenę!

Artykuły
"Kocham życie. Kocham ludzi. Kocham pomagać innym. Ale nie robię nic wielkiego". Tak opowieść o sobie zaczyna Grzegorz Niedrygas z Gliwic. Na co dzień fizjoterapeuta, aktor-amator, wolontariusz, miłośnik książek, sportu, aktywnego trybu życia. "Pokochałem też... Centrum Onkologii w Gliwicach" - dodaje na koniec. Dlaczego? No i co z tym wszystkim ma wspólnego... teatralna scena?

Teraz albo nigdy. Tak wtedy podszedł do jednego z największych zawodowych wyzwań.Złożyłem do dyrekcji Centrum Onkologii w Gliwicach podanie o przedłużenie wolontariatu do końca sierpnia. Nie było żadnych przeszkód. Rozpoczęły się piękne wakacje, pod koniec których miałem przyjemność zgłosić swoją gotowość do podjęcia pracy w tym właśnie miejscu. Udało się - opowiada Grzegorz Niedrygas. 18 września spełniło się jedno z moich marzeń. Otrzymałem umowę o pracę w miejscu, które w przeciągu kilku miesięcy pokochałem. O ile stwierdzenie, że można Centrum Onkologii pokochać - może być kontrowersyjne, ja się nie boję takich słów. Tam pokochałem jeszcze bardziej ludzi. Tam pokochałem jeszcze bardziej fizjoterapię. Tam pokochałem jeszcze bardziej życie - podsumowuje.

Może teraz piekielnie trudno w to uwierzyć, ale nim zacząłem przygodę z fizjoterapią  – jeszcze przed rozpoczęciem studiów -  byłem otyły. Miałem 110 kg. Zszedłem do 80. Dietą i odpowiednim wysiłkiem fizycznym. Więc wszystko można. Jeśli tylko się chce i ma się możliwości - przyznaje Grzegorz. Dziś bierze udział w biegach i akcjach Fundacji Oko w Oko z Rakiem, a jej szefowa - Justyna Dec - "wylądowała" u niego w roli pacjentki. W fundacji uczestniczyłem już w kilku projektach i za każdym razem przynosiło to niesamowite doświadczenie. Mieć możliwość mówić o czymś tak ważnym, i jednocześnie tak zaniedbanym dziś jak aktywność fizyczna, profilaktyka nowotworowa, dbanie o siebie, to coś cudownego. Każdy z nas powinien tego spróbować. Przynajmniej spróbować rozmowy na ten temat - dodaje.

Nie ma również dla niego spraw beznadziejnych. Grzegorz Niedrygas uczestniczy w czynnej rehabilitacji osoby, która mierzy się od kilku lat z rakiem przytarczyc.Poznałem tego mężczyznę w lutym 2019, kiedy był hospitalizowany w Zakładzie Medycyny Nuklearnej i Endokrynologii Onkologicznej w Centrum Onkologii. Zastałem go leżącego, w trakcie leczenia ostrego zapalenia trzustki, niedługo po zabiegu chirurgicznym szyjnego odcinka kręgosłupa, którego powikłaniem stał się niemalże całkowity niedowład lewej kończyny górnej. Już nasza wspólna fizjoterapia na oddziale zaczęła przynosić dobre rezultaty. Udało nam się usiąść, a nawet wstać. Wiedziałem, że czeka nas czas walki z bólem. Wiedziałem, że potrzebuje on kogoś, kto pomoże mu się zebrać w całość - przyznaje.

Po kilku miesiącach niemal codziennej rehabilitacji w warunkach domowych, przerywanej -niestety- ze względu na różne komplikacje, pacjent porusza się samodzielnie za pomocą laski inwalidzkiej i pomimo nieustającego bólu i zażywania leków przeciwbólowych, wykazuje coraz większą niezależność. On nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wielką inspiracją jest dla mnie. Jak razem z żoną dodają mi sił każdego dnia. Jak walczą o życie, jak walczą o siebie. Za każdym razem, jak u nich jestem, czuję coś niezwykłego. Czuję coś, co dodaje jeszcze więcej motywacji do życia - podsumowuje fizjoterapeuta.

Od czterech lat Grzegorz jest związany z teatrem i działalnością artystyczną Młodzieżowego Domu Kultury w Gliwicach. Moim debiutem na scenie był spektakl dyplomowy naszego reżysera w PWST we Wrocławiu. „Klucze”, bo taki był jego tytuł, wystawialiśmy z dobrymi recenzjami jeszcze nie raz na różnych scenach. Każda ze sztuk przynosi inne, cudowne wspomnienia. „Hotel Palace” dał mi najwięcej luzu i możliwości odcięcia się od trosk dnia codziennego. „Ożenek” był możliwością adaptacji znakomitej sztuki w niezwykle interesującej dla widza formie. „Cudowna broń”, czyli opowieść dla dzieci o zajączkach jedzących kapustkę, była czymś innym i ogromnym wyzwaniem, aby zagrać coś, co spodoba się również małym widzom. Na deskach teatru, wbrew pozorom, można być sobą. Wydobywać z siebie wszystko, to co się w sobie ma. Każdą, nawet najmniejszą emocję - wyznaje fizjoterapeuta i aktor-amator.

Jego dewiza teraz brzmi: Zawsze tam, gdzie jestem, w każdym miejscu, staram się być dla kogoś motywacją, iskierką w życiu.


Komentarze