Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
7 °C
AAA

Praca zdalna na wyciągu? Jak Polacy radzą sobie z "obostrzeniami"

Skocz w Beskidy
Lockdown jest dziurawy jak sito. Pokazały to ostatnie weekendy, kiedy na południe Polski waliły tłumy, żeby... pracować zdalnie. Podobnie będzie w sezonie zimowym - pisze sobotnia "Gazeta Wyborcza".

Jak przypomina "GW", hotele, pensjonaty i apartamenty teoretycznie nie powinny przyjmować gości z powodu pandemii.

"Ale w przepisach znalazła się furtka, która umożliwia zaoferowanie noclegu pracownikom w podróży służbowej lub tym, którzy meldują się np. w hotelu, żeby pracować w nim zdalnie. Zgodnie z wytycznymi gość powinien podpisać specjalne oświadczenie, że jest w delegacji" - czytamy w "Wyborczej".

Taką możliwość - pisze dziennik - wykorzystują zarówno właściciele miejsc noclegowych, jak i ci, którzy chcą się wyrwać z miasta.

"W długi weekend listopadowy trasy na południe korkowały się jak za najlepszych czasów. Polska wyruszyła do Zakopanego, w Beskidy i Karkonosze, żeby stamtąd pracować zdalnie" - dodaje "GW".

Według gazety jeśli ktoś chce zanocować w Zakopanem lub którejś z okolicznych miejscowości, pokój znajdzie bez najmniejszego problemu.

Trzeba tylko wypełnić oświadczenie, że przebywa się u nas służbowo. Gości przyjmujemy tak już od 11 listopada, ale jeszcze żadnej kontroli policji czy sanepidu nie mieliśmy

zdradza "Wyborczej" Michał, właściciel apartamentów na wynajem na granicy Zakopanego i Kościeliska.

"Z wyżywieniem też nie ma problemu. Wszystko dostarcza firma cateringowa, legalnie, w ramach serwowania posiłków na wynos" - dodaje.

"GW" przytacza też relację Marcina, mieszkańca Krakowa: "Mieszkaliśmy w rodzinnym pensjonacie w Bukowinie Tatrzańskiej. Gospodarz o nic nie pytał. Prosił tylko, żebyśmy samochód tak bardziej za stodołą parkowali, by nie rzucał się w oczy". "Pobyt wspominamy miło, nie było żadnych kłopotów" - opowiada mężczyzna. (PAP)


Komentarze