Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
11 °C
AAA

Bili pałkami do nieprzytomności. Baluś o ataku na przywódcę rudzkiej Torcidy

Trwa proces członków grupy PsychoFans. Niektórzy zawarli układ i współpracują z organami ścigania. Jednym z nich jest Łukasz B. ps. Baluś, który zeznaje bez obecności innych oskarżonych jako "mały świadek koronny". Podczas ostatnich zeznań opowiedział o ataku przywódcy rudzkiej Torcidy - fanatyków Górnika Zabrze.

Do zasadzki na lidera wykorzystano Wiktorie Sz. - miała się umówić na spotkanie z Jarosławem P. ps. Lotek i wystawić go "Psychofansom".  Czekali na niego na zewnątrz uzbrojeni w maczety, młotki i pałki.

Dostaliśmy cynk, że za kwadrans będą wychodzić. Podeszliśmy bliżej. Kiedy „Kempek” odebrał wiadomość, że już wychodzą, to ubraliśmy kominiarki i chusty. „Lotek” wyszedł z klatki razem z „Viką”. Nie pamiętam, czy szli razem za rękę, ale poszli w prawo, gdzie była grupa „Lakiego”. Nasi wybiegli i zaczęli go okładać, więc „Lotek” zaczął uciekać w naszą stronę. Przebiegł przez szpaler złożony z maczet i pałek, wszyscy go okładali - zeznawał Baluś.

W końcu udało im się dorwać mężczyznę i katowali go przez kilka minut. Nie zważając na to, że może zginąć.

[CZYTAJ TAKŻE: Zeznania "Balusia" lidera "Psycho Fans". Kradzież flag to największe upokorzenie!]

Podbiegliśmy do niego, a on tam kwiczał, ryczał... kilka osób biło go młotkami po całym ciele. „Lotek” próbował zasłonić głowę rękami. Był w pozycji żółwia. Miałem w ręku rurę, którą uderzałem go po nogach, aż wypadła mi z rąk. W końcu padła komenda, żeby dawać go na pająka, czyli rozciągnąć mu ręce i nogi, żeby inni mogli go okładać, połamać kończyny. Chwyciłem go za nogę, a „Laki” raz go tak p***dolnął tą rurą, że noga zrobiła się kisielowata. On wtedy zemdlał - mówił „Baluś”.

Był listopad 2015 roku. Całą akcję przerwała kobieta, która krzyczała i wzywała policję. Wtedy "Psycho Fansi" zostawili nieprzytomnego przywódcę kiboli Górnika Zabrze i uciekli. Baluś będzie jeszcze zeznawał. Dotychczas opowiedział o 8 z 12 ciążących na nim zarzutach. Dzięki współpracy z organami ścigania liczy na nadzwyczajne złagodzenie kary.