Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
14 °C
AAA

Ma zwrócić milion złotych. Okradł 10 banków w całym województwie, dostał 10 lat!

Na 10 lat więzienia skazał sąd w Częstochowie Waldemara K., któremu prokuratura zarzuciła dziewięć napadów na placówki bankowe w południowej Polsce. Mężczyzna ma też zwrócić ok. miliona złotych towarzystwom ubezpieczeniowym.

Sprawca terroryzował pracowników banków atrapami broni i zabierał pieniądze ze skarbca czy sejfów – od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych. Podczas napadów używał peruk, czapek, szalików, okularów przeciwsłonecznych.

Informację o nieprawomocnym wyroku przekazał w poniedziałek PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz. Sąd uznał K. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów, przy czym trzy z nich uznał za ciąg przestępstw, wymierzając mu za nie jedną karę. W jednym przypadku w opisie przestępstwa zmienił wartość zrabowanej kwoty.

Sąd wymierzył oskarżonemu karę łączną 10 lat pozbawienia wolności, na jej poczet zaliczył okres aresztowania. Orzekł też wobec oskarżonego obowiązek naprawienia szkody, wyrządzonej przestępstwami poprzez zapłatę blisko miliona złotych na rzecz pięciu towarzystw ubezpieczeniowych

- powiedział sędzia.

Chodzi o firmy ubezpieczeniowe, które wypłacały okradzionym bankom odszkodowania.

Mężczyzna został zatrzymany podczas jednego ze "skoków" - gdy ze skarbca banku w Rybniku próbował ukraść 600 tys. zł. Później okazało się, że podobnych przestępstw ma na koncie znacznie więcej; nie były one z sobą wcześniej łączone. Podczas śledztwa podejrzany początkowo przyznał się do stawianych zarzutów, złożył wyjaśnienia, na końcowym etapie śledztwa postanowił zmienić swoją postawę procesową. Akt oskarżenia skierowała przed rokiem do sądu Prokuratura Okręgowa w Gliwicach.
 

Jak wynika z ustaleń śledztwa, przestępczą działalność K. rozpoczął 18 grudnia 2008 r. Wtedy z placówki jednego z banków w Dąbrowie Górniczej ukradł ponad 20 tys. zł przechowywanych w sejfach i kasetkach. Wcześniej sterroryzował personel, pokazując przedmiot przypominającego pistolet. Prawie dwa lata później w Nysie w podobny sposób ukradł prawie 13 tys. zł i 1500 euro, a kilka miesięcy później w placówce banku w Katowicach – prawie 33 tys. zł. W podobny sposób, zastraszając pracowników banku użyciem broni, w lipcu 2011 r. w placówce bankowej w Raciborzu, ukradł ponad 90 tys. zł przechowywanych w skarbcu, sejfach, kasach i kasetkach; zabrał wtedy także 800 zł klientce banku.

W kwietniu podczas napadu na placówkę w Bytomiu sprawca skradł blisko 265 tys. zł, pawie 6 tys. euro oraz ponad 2 tys. dolarów i ponad 2 tys. funtów brytyjskich - przechowywanych w skarbcu, sejfach, bankomacie i innych miejscach. W październiku 2013 r. w Częstochowie, w innym banku sprawca ukradł prawie 333 tys. zł i 850 euro.

Podczas napadu na placówkę jednego z banków w Dąbrowie Górniczej, w sierpniu 2016 r., przestępca ukradł 258 tys. zł ponad 7 tys. euro i prawie 2,5 tys dolarów. Także w tym przypadku zagroził pracownikom banku i klientowi pokazując atrapy pistoletu, a także granatu. W październiku 2017 r. w Bielsku Białej, ukradł ponad 240 tys. zł.

Jak podawała prokuratura, K. zapoznawał się z zasadami funkcjonowania placówek bankowych, słownictwem, sposobami przechowywania środków pieniężnych. Przed każdym napadem stylizował się i przebierał, aby uniknąć rozpoznania - w tym celu używał peruk, czapek, szalików, okularów przeciwsłonecznych. Z reguły też zabezpieczał się zakładając rękawiczki. W trakcie napadów miał ze sobą atrapy broni i granatów, które służyły mu do wymuszenia na pracownikach banku, a czasami i klientach, wydania pieniędzy. Część używanych przez sprawcę akcesoriów policja znalazła w wynajmowanym przez oskarżonego garażu w Tychach.(PAP)