Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
13 °C
AAA

Ten wirus będzie nam towarzyszyć. Chcemy, czy nie

Felietony
Nie zniknie ani w tym miesiącu, ani w kolejnym. Nie zniknie, bo pan premier powie, że już jest ok, że lato, że ciepło, że Marsjanie. Nie. Jest. I będzie.

Nie warto go nie doceniać, jak chcą niektórzy, ani też przeceniać, jak lubiący się bać by chcieli. Jedyne, co możemy zrobić to nauczyć się z nim żyć i co bardzo ważne zrozumieć, jak wiele zależy od nas samych.

To bolesne, nieprzyjemne i mało sympatyczne, gdy w upale chcą byśmy nosili maseczki. To mało zrozumiałe, gdy każą nam zachowywać jakiś dystans, gdy właśnie w przyjemnym nastroju i towarzystwie spędzamy urlop. To jeszcze mniej przyjemne, gdy ktoś nam przypomina, że jest coś, na co w teorii mamy wpływ. Ale czego ani dobrze nie rozumiemy, ani nie potrafimy dostrzec. To też mało zrozumiałe, gdy mówią nam noś maseczkę, ale twoje dziecko w szkole z początkiem września już nie będzie musiało.

W tym wszystkim nie pomagają nam rządzący, którzy pomysłu na tego wirusa do końca nie mają. Szef GIS mówi, że nie docenił zagrożenia związanego z weselami, i teraz będzie bezpiecznie bo zamiast 150 będzie np. 99 osób na imprezie? Żart. A może premier znów nam obwieści, że wygraliśmy tę walkę? Może minister zdrowia powie nam, gdzie będziemy walczyć, a gdzie nie z… niewidzialnym wrogiem?

Wszystko to mało poważne, tak jak to, że pan stojący w kolejce kicha albo kaszle mi przez ramię, albo pani udaje, że zakłada maseczkę, tam gdzie musi ją mieć. A może fajna impreza? Ale to chyba taka, z której wracamy cali i zdrowi? Czy nie?

Jeśli więc chcemy być cali i zdrowi, weźmy sprawy w swoje własne ręce. Nie czekajmy na rząd, na to co usłyszymy od tego czy innego urzędnika, nie czekajmy na to, jak inni się zachowają. Bierzmy sprawy we własne ręce. I dbajmy o siebie. Bo jesień, którą już czuję każdego niemal sierpniowego ranka, to nie tylko koronawirus. To także zwykła grypa, na którą umiera więcej Polaków, niż na wirusa z Wuhan.

I jeszcze jedno – inwestujmy w służbę zdrowia, w jej pracowników. To ważniejsze od kolejnych myśliwców, zaciężnej armii, czy jakiegoś portu, co to powstanie. Ale nikt z niego nie skorzysta jak padniemy na twarz.

Zdrowia! I rozumu.


Komentarze