Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
9 °C
AAA

Studencki budżet? 2 tysiące złotych mogą nie wystarczyć

Felietony
Rosnącą inflacje dotkliwie odczują już od października wszyscy studenci. Ceny mieszkań, opłaty za media, ceny produktów spożywczych... a wszystko to za skromny studencki budżet. Wielu z nich jeż teraz szuka dodatkowych prac by jakoś spiąć studenckie wydatki i modli się w duchu by w trakcie roku akademickiego nie podniesiono im opłat.

Student jako synonim biedy utarł się w języku polskim już stosunkowo dawno, jednak w tym roku akademickiem żacy mogą mieć wyjątkowo ciężko. Nawet właściciele mieszkań nie są w stanie przewidzieć jakie w tym sezonie będą opłaty za ogrzewanie i wodę i nie wykluczają podnoszenia kosztów najmu w trakcie roku akademickiego. Podsumowaliśmy na jakie wydatki musi się przygotować w tym roku student. 

Najważniejszy i największy wydatek: mieszkanie. Celowo omijam tutaj kwestie akademików, w których miejsce jest coraz trudniej dostać (w niektórych miastach graniczy to z cudem) jeśli ma się polski paszport. Niestety uczelnie są zobowiązane do zapewnienia zakwaterowania zagranicznym studentom, w tym z wymian międzynarodowych, więc często polscy studenci widzą na podaniach o akademik odmowę. 

Cena pokoju w kilkuosobowym mieszkaniu w tym momencie waha się między 700 a 1000 zł (plus opłaty). Za kawalerkę w Katowicach trzeba liczyć już około 1500 zł (plus opłaty). Dwupokojowe mieszkanie to wydatek około 2300 - 2500 zł (również plus opłaty). Niestety tańszy niegdyś Bytom czy Sosnowiec już dorównuje cenami stolicy metropolii. 

Jednak żeby moc studiować trzeba jeszcze na uczelnie jakoś dojechać. Cena miesięcznego biletu na komunikację miejską to około 80 zł. Wiadomo, na samej wodzie nie da się żyć, a jeśli chcemy odżywiać się normalnie i w miarę zdrowo, za małe zakupy (warzywa + nabiał + pieczywo + coś na obiady) na tydzień zapłacimy od 70 do 120 zł. Pozostaje poprosić mamę o słoiki. 

Do tego dochodzą materiały do nauki, pieniądze na podręczniki, książki, ksero - licząc od wersji podstawowej, czyli kilku zeszytów (ok 20 zł) do konieczności kupienia książki, podręcznika czy kserówki (nawet do 300 zł). Jeśli zajęcia zaczynają się o 8.00 to konieczna jest kawa na wynos - od 10 zł i jakaś kanapka (od 6 zł), żeby prowadząc na końcu sali nie słyszał naszego burczenia w brzuchu po trzeciej godzinie zajęć. 

Wiadomo, że dobre stosunki z innymi studentami z grupy są ważne (na wypadek, że będą potrzebne nam ich notatki), więc na integrację również warto się wybrać. Takie spotkanie na ul. Mariackiej wyjdzie nas za jedno piwo min. 10 zł. Jeśli skończy się w klubie to zdecydowanie więcej. Do tego dodajmy okazjonalne wyjazdy do domu po słoiki, a zakładając, że ktoś mieszka poza metropolią na bilet w jedna stronę wyda 10-20 zł. 

Podsumowując studenckie wydatki, można sparafrazować popularny mem: poszukiwany jest student do pracy z 10 letnim doświadczeniem, to tutaj student dzienny do pracy na pełen etat. Natomiast tym żakom, którym finansowo pomagają rodzice, możemy tylko pogratulować wspaniałych rodziców. A reszcie życzyć powodzenia w nadchodzącym roku akademickim i przypomnieć, że nasza redakcja także poszukuje pracowników (również z 10-letnim doświadczeniem).