Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
19 °C
AAA

Razem możemy dać Wojtusiowi szansę na życie. Poznajcie jego historię. [WIDEO]

Artykuły
Przyjechali zbadać serce synka. Profilaktyczna wizyta w szpitalu zamieniła się w zamieszkanie w nim. Rodzice stanęli przed potrzebą ratowania życia swojego czteroletniego synka. Serce okazało się zdrowe, niestety lekarze znaleźli nowotwór.

Zupełnie przypadkiem trafiliśmy do szpitala. Chcieliśmy upewnić się, czy serce Wojtka pracuje prawidłowo. Dźwięk jego bicia nie pozostawiał wątpliwości - wszystko jest w porządku. Chciałam pakować walizkę i szykować się do powrotu do domu. Niestety, podczas jednego z badań wykryto guza. Usłyszałam, że to może być wszystko. To był piątek, doskonale pamiętam, bo na cały weekend zostaliśmy bez informacji, bez wskazówek, bez diagnozy.”

Mówi Agnieszka Duda, mama Wojtusia

Mama Wojtusia przepłakała cały dzień na oddziale. To był ich najgorszy weekend w życiu. Lekarze na kardiochirurgii podejrzewali chłoniaka. Usunięcie go miało rozwiązać wszystkie problemy. Rodzice chłopczyka czekali na tę operację jak na rozwiązanie czegoś raz na zawsze.

Skierowanie na oddział onkologii miało być tylko formalnością. Poproszono mnie do gabinetu. I wtedy usłyszałam wyrok: neuroblastoma. Najgorszy, najtrudniejszy przeciwnik, siejący spustoszenie w młodym organizmie. To słowo, ta diagnoza rozbiły nasz świat na kawałki. Nasze życie przestało istnieć. Nie mogłam płakać. Nie mogłam się załamać. I chociaż moje serce krwawiło, nie mogłam sobie pozwolić na chwilę zawahania.”

dodaje Agnieszka Duda. mama wojtusia

Rodzice Wojtka zaczęli szukać możliwości wszędzie. Nie było chwili do stracenia. Znajoma skontaktowała rodzinę z włoską kliniką specjalizującą się w podobnych przypadkach. To było przysłowiowym światełkiem w tunelu.

Był jeden moment w leczeniu, który zapamiętam na zawsze. Po chemii Wojtuś  zawsze dostaje leki chroniące organizm przed jej skutkami. Tym razem popękały mu żyły. Nie można było zrobić wkłucia. Zabrano go ode mnie, został przeniesiony na osobną salę. Próbowano wykonać dojście przez szyję. Stałam tam i słyszałam wszystko. Te dźwięki zostaną ze mną na zawsze. Krzyk przerażenia, wrzask rozpaczy i rozdzierające serce “Maaamooo!”. Ta bezsilność. Najgorsze uczucie, jakiego doświadcza rodzic cierpiącego dziecka. Powiedziałam sobie, że NIGDY go już nie zostawię nawet na chwilę. To jeszcze dziecko, a jego ból to też moje cierpienie. Chcę oszczędzić mu tego strachu… Poczucie porzucenia, samotność to okropne. ”

wzrusza się Agnieszka Duda

Wojtuś przechodzi bardzo trudny czas i nie zawsze rozumie co się dziele. Chciałaby pójść na plac zabaw, bawić się z rówieśnikami.  Ale nie może. Tylko jego ulubione dinozaury cały czas mu towarzyszą. Rodzice zabierają wszystkie książki i małe figurki dinozaurów, wszędzie tam gdzie zabierają Wojtusia. Teraz codziennością rodziny jest szpital, kroplówki, kolejne wkłucia do małego ciałka dziecka.

Czy można powiedzieć 4-latkowi, że śmierć czyha za rogiem? Nie, nie zrobię mu tego. Zamiast tego stawiam przed nim kolejne cele.”

dodaje Jacek Duda

Tata tłumaczy synkowi, że o jego dinozaurach mało wie, a on musi mieć siłę, żeby mu o nich opowiadać. Dopiero kiedy chłopiec zasypia, puszczają emocje, pojawiają się łzy.

Co można zrobić?

Klinika we Włoszech to nasza szansa na podjęcie walki z chorobą. Wojtek musi stoczyć tę walkę sam, ale to my musimy zapewnić mu najlepsze warunki do batalii. Immunoterapia nie jest refundowana, a leczenie to ogromne koszty. Nasz synek jest niezwykle dzielny, ale samodzielnie, czy z nami nie da rady. Cena wyznaczona za życie mojego dziecka jest horrendalna!”

załamuje się tata Wojtka

W klinice Wojtuś powinien pojawić się  już na początku sierpnia. Niestety warunkiem tego leczenia jest opłacenie całek kwoty z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Tu nie ma czasu.

Jeśli ktoś ma ochotę pomóc chłopcu, zapraszamy pod link: 

https://www.siepomaga.pl/ratujemy-wojtusia


Komentarze