Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
18 °C
AAA

Łukasz Kohut: Śląsk to moja miłość i moje wyznanie

Artykuły
Z Posłem do Parlamentu Europejskiego Łukaszem Kohutem porozmawiał Jan J. Lubos.

Jan J. Lubos: Twoje słynne przemówienie w języku śląskim w Parlamencie Europejskim w grudniu ubiegłego roku spowodowało, że na Śląsku nawet osoby nie bardzo interesujące się polityką dowiedziały się, kim jest Łukasz Kohut. 

Łukasz Kohut: Było to przemówienie w czasie dyskusji dotyczącej mniejszości narodowych i etnicznych oraz języków tych mniejszości. Uznałem, że wygłoszenie części przemówienia w moim języku – formalnie nieuznawanym języku śląskiej mniejszości etnicznej – podkreśli znaczenie mojej wypowiedzi. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania: problem Ślązaków i języka śląskiego nagle zaistniał w mediach ogólnopolskich, europejskich i światowych. Stał się przedmiotem dyskusji polityków, ekspertów, dziennikarzy. Krótki filmik z tym wystąpieniem miał ponad 200 tysięcy wyświetleń, co jest absolutnym ewenementem dla takich, dokumentujących wystąpienia parlamentarne, zapisów.

JJL: Podpowiadam ewentualnym zainteresowanym: to wideo wciąż można znaleźć na Twoim profilu:  https://www.facebook.com/KohutLukaszMarcin. To jednak już historia, bo dzisiaj, zaledwie kilka miesięcy później, jesteś powszechnie rozpoznawany jako polityk zdecydowanie i jednoznacznie walczący o uznanie śląskiej tożsamości, oraz o prawne uznanie języka śląskiego. Jako osoba wskazująca Ślązakom, że jeżeli tylko tak uważają, mogą i powinni w Narodowym Spisie Powszechnym deklarować swoją przynależność do narodowości śląskiej i używanie języka śląskiego.

Łukasz Kohut: Spis jest naszą okazją. Jest chwilą, kiedy Państwo Polskie musi usłyszeć i zapisać głos swoich obywateli. Jestem przekonany, że liczne deklaracje śląskie pozwolą w końcu na formalne uwzględnienie przez Polskę śląskich aspiracji. Uznanie nas za mniejszość etniczną, posługującą się swoim językiem. Proszę zwrócić uwagę na to, że od całkowitego oficjalnego przemilczenia wyników Spisu Powszechnego dwadzieścia lat temu (173 tysięcy śląskich deklaracji), poprzez negowanie naszego istnienia 10 lat temu (prawie 850 tysięcy deklaracji), dotarliśmy do poważnych dyskusji na nasz temat dzisiaj, jeszcze przed i w czasie trwania spisu. Granica dyskusji o Ślązakach i języku śląskim została przesunięta już tak daleko, że przy niezłym wyniku spisowym nikt rozsądny w Polsce nie odważy się  mówić, że nas nie ma. Tradycyjnie już podpowiadam, gdzie i jak Ślązacy mogą zaznaczyć swoją obecność w spisie. W formularzu spisowym w punkcie 9 pytają o naszą narodowość.  Po licznych konkretnych propozycjach pojawia się pozycja „inna”. Po jej zaznaczeniu w pojawiającym się okienku można wpisać „śląska”. W punkcie 11 pytają o język, którego używamy w domu. Podobnie jak wcześniej, po odhaczeniu „inny” wpisujemy „śląski”. Ja tak zrobiłem i dokładnie tam mogą zrobić wszyscy, którzy czują się Ślązakami, mówiącymi przynajmniej w domu w śląskim języku. Ci którzy mieszkają tu od pokoleń, ale także Ci, którzy przyjechali niedawno i wrośli w Śląsk.

JJL: Taką informację można znaleźć na ulotkach, plakatach i banerach oznaczonych logo Śląskiej Sztamy. Jesteś jej pomysłodawcą i twórcą.

Łukasz Kohut: Śląska Sztama to porozumienie śląskich partii, stowarzyszeń, ludzi kultury, blogerów, polityków. Jak wiesz, często interesy różnych śląskich ugrupowań były rozbieżne, niektóre były skłócone ze sobą, wręcz wrogie. Także politycy wyraźnie akcentujący swoją śląskość, w naturalny przecież sposób reprezentują różne opcje polityczne. Udało mi się posadzić ich wszystkich przy jednym stole, pokazać, że w tym wypadku wszyscy mamy wspólny cel, przekonać, że powinniśmy działać razem. Ta wspólna praca daje konkretne efekty dzisiaj, chociażby w postaci lepszej niż gdziekolwiek indziej w Polsce informacji o spisie. To te banery i plakaty, o których mówiłeś i idący za tym najwyższy w kraju odsetek osób, które już dokonały spisu. Śląska Sztama całą swoją działalność opiera na wolontariacie swoich członków, a wszystkie materiały promocyjne finansowane były albo z oficjalnych zbiórek, albo z naszych prywatnych środków. Dodatkowym efektem działalności Śląskiej Sztamy było skuteczne przebicie się do mediów ogólnopolskich, które po raz pierwszy dopiero teraz rzetelnie przedstawiają językowe i narodowościowe aspiracje Ślązaków. Mam nadzieję, że  Sztama zostanie na dłużej także po zakończonym spisie, że znajdziemy następne cele, które będziemy mogli wspólnie dla Śląska realizować. Dla wszystkich z nas Śląsk jest przecież najważniejszy.

JJL: Jeden z banerów zawisł nawet w Warszawie, w ruchliwym miejscu w pobliżu Dworca Centralnego. Na nim para młodych ludzi i napis: Niech nas zobaczą! Jesteśmy narodowości śląskiej. Łukasz Kohut, Monika Rosa.

Łukasz Kohut: Wspólnie je sfinansowaliśmy. Jesteśmy najlepszym przykładem, że w ważnych kwestiach można wspólnie działać bez względu na przynależność partyjną. Banery te przede wszystkim wiszą w wielu górnośląskich miastach, ale w Warszawie też mieszkają Ślązacy. Chcieliśmy na nich pokazać naszą dumę z tego, że jesteśmy Ślązakami. Podkreślić, że właśnie teraz, w czasie Spisu Powszechnego oni – politycy decydujący o polskim prawie – mogą i powinni nas zauważyć. Niech nas – Ślązaków – zobaczą.

JJL: Wszystkie weekendy poświęcasz na działalność tutaj, na Śląsku. W tygodniu pracujesz, i to intensywnie, w Brukseli, w Parlamencie Europejskim. Jak dajesz radę?

Łukasz Kohut: Robię to, co zawsze chciałem robić, co lubię robić, co sprawia mi satysfakcję. W Parlamencie pracuję w trzech komisjach: CULT (kultury i edukacji), LIBE (wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych) i ITRE (przemysłu, badań naukowych i energii). Każda z nich jest dla mnie ważna z powodów moich zainteresowań, przekonań, lub – jak ta ostatnia – z powodu konieczności dbania o śląskie interesy.

JJL: Możesz wyjaśnić te ostatnie bliżej? To nie jest takie oczywiste dla każdego.

Łukasz Kohut: W ITRE pracowaliśmy na przykład nad Funduszem Sprawiedliwej Transformacji. Krótko mówiąc chodziło o pieniądze przeznaczone dla regionów, które ze względu na wyzwania klimatyczne muszą zmienić swój profil gospodarczy. Modelowym przykładem takiego regionu jest województwo śląskie. Chcieliśmy sporo, finalnie udało się nam wynegocjować kwotę aż 40 miliardów euro na ten cel. Niestety, w czasie późniejszych obrad Rady Europy Premier Morawiecki próbując walczyć z europejską zasadą praworządności, dał powód do obcięcia tej kwoty do 17.5 miliarda. Dla mnie było to całkowicie niezrozumiałe. Polska miała być beneficjentem około 25% tych pieniędzy, z których województwo śląskie miało otrzymać prawie połowę. Fanfaronada PISu odebrała Polsce aż ponad 5.5 miliarda Euro, samo województwo śląskie straciło zaś około 3 miliardów Euro.

JJL: Mówimy o ogromnych pieniądzach, które miały pomóc w rozwoju Śląska...

Łukasz Kohut: Dzisiaj, zaledwie pół roku później, rząd w końcu przestał oszukiwać górników, mówi o konieczności zamykania kopalń. Szuka pieniędzy na ten cel w kieszeniach wszystkich mieszkańców Polski. Przy czym na ogół nie mówi się o setkach i tysiącach niewielkich firm około górniczych, które też mogły otrzymać wsparcie z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. To wszyscy mieszkańcy Śląska, którym dzięki tym pieniądzom łatwiej byłoby w tym trudnym czasie. Ja z domu wyniosłem naukę, że o trudnych sprawach lepiej zawczasu rozmawiać, że unikanie rozmowy o problemach nie rozwiąże ich. Dlatego o zbliżającej się przykrej konieczności zamykania kopalń mówiłem już czasie w swojej kampanii wyborczej. Obecny rząd najwyraźniej nie wyniósł z domu żadnej kindersztuby. Ostatnio pojawiły się bardzo ciekawe badania Klubu Jagiellońskiego odnośnie preferencji politycznych wśród górników – okazuje się, że duża część z nich docenia moją pracę w Parlamencie Europejskim i prawdę, którą przekazuję regularnie w moich social mediach.

JJL: Poza pracą w komisjach są jeszcze sesje plenarne Parlamentu. Niedawno widziałem, że w ciągu jednego dnia miałeś aż cztery wystąpienia. Mój przyjaciel – muzyk – skomentował to, że to jak dać cztery koncerty jednego dnia. Jesteś świetnym mówcą, nawet na tle na ogół niezłych parlamentarzystów europejskich. To naprawdę aż tak wyczerpujące?

Łukasz Kohut: (śmiech) Wtedy naprawdę miałem dość, byłem bardzo zmęczony. Czasami zdarzają się dwa, bardzo rzadko trzy wystąpienia jednego dnia. Cztery to był faktycznie maraton. To się wydaje łatwe, samo przemówienie jest krótkie, najczęściej mamy tylko minutę. Trzeba się jednak do niego wiele godzin przygotowywać. Przemówienie jest faktycznie formalnym zapisem wcześniejszych ustaleń, negocjacji, rozmów. Czasami deklaracją. Pominięcie jednego słowa może zmienić sens, znaczenie tego wszystkiego, zaprzepaścić wcześniejszą pracę. Te wystąpienia w czasie posiedzeń komisji lub sesji plenarnych w zasadzie podsumowują wcześniejsze rozmowy. Dlatego tak fundamentalne znaczenie ma płynna znajomość języków, bez niej europosłowie właściwie niczego nie mogą sensownie przeforsować, przekonać innych do swoich racji. Nie pomaga też świadomość, że wystąpienie jest zapisywane, każda pomyłka będzie zauważona i wytknięta. Mnie jednak adrenalina, tak jak muzykom w czasie koncertów, pomaga. Lubię rock n rolla.

JJL: To ogrom pracy. Ponownie się spytam: jak dajesz radę?

Łukasz Kohut: Lubię intensywnie pracować, ale równie ważne jest to, że udało mi się zgromadzić wokół siebie świetnych ludzi, na których mogę liczyć dosłownie o każdej porze, siedem dni w tygodniu. To świetny zespół osób, dla których zarówno kwestie śląskie jak i europejskie wartości są w ten sam sposób i tak samo ważne, jak dla mnie. Dzięki ich pomocy mogę efektywniej wykonywać swoje obowiązki europarlamentarzysty w Brukseli oraz jednocześnie dbać o śląskie sprawy tutaj na miejscu. Bardzo jestem im za to wdzięczny.

materiał prasowy

 


Komentarze