Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
20 °C
AAA

Joanna Jeleniewska: Wyłączyłam opcje matka, bohaterka i pracownik roku. Zostałam… sobą!

Artykuły
Konglomerat sprzeczności to mało powiedziane: artystyczna dusza i plastyczny talent połączony z ogromną siłą woli, determinacją i pracą społeczną dopełniony wytrwałością i hartem ducha. Do dziś nie mam pojęcia, jak ja to robię, ale… chyba się udaje – twierdzi Joanna Jeleniewska, gliwiczanka, specjalistka z zakresu pomocy społecznej, plastyczka, aktywistka, a ostatnio także… sportsmenka.

Fascynują ją seniorzy. Ich życiowe doświadczenia, czasem dobre, czasem złe, ale zawsze wyjątkowe i warte uwagi. To dzięki pracy z seniorami sformułowała swoje motto: Planów mam mnóstwo, marzenia - spełniam, ambicje: mam tylko jedną: przeżyć to życie najsensowniej jak się da.

Zbliża się weekend. To znaczy, że szpital... wypięknieje

Na szpitalnym oddziale zjawia się w piątkowy wieczór. Z puszkami farby, pędzlami, foliami i wielkim, malarskim ekwipunkiem. Zostanie tu do niedzieli. W poniedziałek mali pacjenci, rodzice i personel medyczny zobaczą na ścianach wielkie postaci z bajek, przepiękne, kolorowe wzory i fantastyczne krajobrazy. Uwielbiam momenty, kiedy np. maluję oddział dziecięcy: radość maluchów jest zawsze bezcenna, ale widok rodziców, którzy wchodzą na oddział i "uśmiechają się do ścian" znaczy dla mnie więcej niż jakiekolwiek słowa – podsumowuje Joanna Jeleniewska. Malowanie szpitalnych oddziałów to pasja, „odskocznia”, jedno z ulubionych zajęć. Wysoko stawiam sobie poprzeczkę i czasami sama na siebie klnę. Zawsze cieszy mnie dobre słowo. Fajnie usłyszeć, że to, co robisz ma sens, że ktoś docenia twoją pracę, uważa cię za profesjonalistkę – dodaje.

Cztery córki

Jest mamą na… cztery etaty. Serio! Cieszą mnie małe rzeczy, prozaiczne: zachód słońca, spotkanie z przyjaciółmi, rozmowy z moimi dziećmi (bądź co bądź bardzo odkrywcze, zwłaszcza jak ma się w domu dwie dorastające panny i kilkuletnie niemniej wygadane bliźniaczki), dobry koncert od czasu do czasu, kilometry przejechane na rowerze, kolejny zaliczony bieg z przeszkodami (zdecydowanie moje największe tegoroczne odkrycie, które totalnie mnie wkręciło). Mam w sobie dużo z małego dziecka, które zachwyca się tym, co ma wokół siebie i mam nadzieję, ze to dziecko na zawsze we mnie pozostanie – deklaruje Joanna. Marzy, aby wszystkie dziewczyny wyrastały w przekonaniu, że kobieta może realizować się na każdym etapie życia, ze można pogodzić rolę matki i pracownika, a jednocześnie rozwijać swoje pasje.

Ustawić priorytety

Mam takie momenty, że najchętniej nie wstawałabym z łóżka, mam dość ciągle dzwoniącego telefonu, wrzasków „Mamooo!” 44 razy w ciągu minuty. Na szczęście  wyłączyłam w sobie funkcję " zbawiciel świata, matka bohaterka i pracownik roku" i od tego czasu żyje mi się lepiej. Fakt, trudno pogodzić wszystko, co robię. Długo uczyłam się ustawiać priorytety. Czasem nie wiem, w co ręce wsadzić, ale nie mam już wyrzutów sumienia związanych np. z tym, że zamiast wieczorem szorować podłogi albo prasować koszule zwyczajnie idę spać….


Komentarze