Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
18 °C
AAA

#jakJustyna, czyli absurdy przed sądem i wojna o aborcję

Felietony
Wczoraj odbył się drugi proces działaczki Aborcyjnego Dream Teamu, Justyny Wydrzyńskiej. Udostępniła ona tabletki poronne ciężarnej kobiecie i za to trafiła na ławę oskarżonych. Grozi jej kara do 3 lat pozbawienia wolności. Sprawa jednak komplikuje się o tyle, że mąż kobiety, który zawiadomił o całej sprawie policję nie pojawia się jako świadek na rozprawie, a w całej sprawie uczestniczą przedstawiciele Ordo Iuris.

Justyna Wydrzyńska, działaczka Aborcji bez granic i aktywistka Aborcyjnego Dream Teamu, jest oskarżona o pomoc w dokonaniu aborcji. To ona odebrała telefon od kobiety, której mąż nie powala na wyjazd za granicę w celu dokonania aborcji i wysłuchawszy historii ciężarnej, postanowiła przekazać jej swoje tabletki. Zanim jednak trafiły one do kobiety, o sprawie dowiedział się mąż, który zawiadomił służby. 

W 2020 roku Ania, kobieta w 12 tygodniu ciąży, zgłosiła się na infolinię Aborcji Bez Granic. Jej mąż (stosujący przemoc, kontrolujący, czytający maile i wiadomości) uniemożliwił jej wyjazd do zagranicznej kliniki aborcyjnej, grożąc zgłoszeniem porwania ich wspólnego dziecka, które wyjechałoby z matką. Ze względu na początek pandemii wysyłka leków poronnych od Women Help Women przedłużała się. Justyna, która odebrała telefon ABG, świadoma ewentualnych konsekwencji postanowiła pomóc Ani i oddała jej swoje tabletki. Leki zostały odebrane przez policję, która – wezwana do domu przez męża – przeszukała Anię i odebrała je jako dowód w sprawie o pomocnictwo w aborcji.  - tak sprawę opisuje Aborcyjny Dream Team

W świetle Kodeksu Karnego "każdy, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży lub ją do tego nakłania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". 

Proces ruszył 8 kwietnia, ale rozprawę odroczono do 14 lipca. Wczoraj przed sądem mieli się stawić świadkowie: kobieta, której pomagała Wydrzyńska oraz jej mąż. Ze względu na ich nieobecność rozprawa została znów odroczona, tym razem do 14 października. Kwestią nadal zastanawiającą obserwatorów procesu jest uczestnictwo w nim przedstawicieli Ordo Iuris. Jak komentuje tą sprawę prawnik Justyny w rozmowie dla TVN24: 

Jako organizacja społeczna Ordo Iuris zostało dopuszczone jako uczestnik tego postępowania. Tę kwestię rozstrzygnięto jeszcze na poprzedniej rozprawie. My wtedy sprzeciwialiśmy się temu. Wykazywaliśmy, że nie ma przesłanek, aby akurat w tym postępowaniu Ordo Iuris uczestniczyło, ale sąd podjął decyzję zgodną z tym wnioskiem. Jest to specyficzny uczestnik, który może zabierać głos. Natomiast nie ma prawa zadawania pytań świadkom czy składania wniosków odwoławczych - mówił Jerzy Podgórski. 

Już w tym momencie jedno jest pewne - jest to proces pokazowy, który będzie się ciągnął w nieskończoność. Trudno bowiem sądzić aby rzekomo przemocowy mąż z ochotą zeznawał w sądzie, a tym bardziej kobieta, która jest od niego uzależniona wspólnym życiem, mieszkaniem oraz dzieckiem. Ważyć się będą tutaj siły polityczne i społeczne, prawdopodobnie z takim samym skutkiem jak strajki kobiet. Będzie głośno jeszcze przy październikowym procesie - szczególnie w kwestii rocznicy strajków kobiet, a później sprawa ucichnie przez kolejne odroczenia. Tak samo jak ucichły strajki kobiet - pozostał niedosyt i perspektywa dalszej niemocy. 

Co należy jednak podkreślić, samo posiadanie tabletek poronnych nie jest zabronione. Nie wspominają o nich ani przepisy Kodeksu Karnego ani prawo farmaceutyczne. Zabronione jest jednak wprowadzanie ich na rynek oraz przekazywanie innym osobom. Nie jest także zabronionym nabycie tzw. "tabletki dzień po", które w Polsce wydawane są wyłącznie na receptę, w innych krajach, np. w trakcie pobytu na wakacjach.