Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
10 °C
AAA

Igrzyska zamiast chleba? Trafiło na podatny grunt…

Felietony
Pod koniec stycznia w Katowicach odbędzie się pierwszy w polskiej historii turniej walk na gołe pięści. Organizatorzy obiecują krwawe widowisko… co jest wodą na młyn dla rozmaitych moralizatorów i „obrońców” społecznego ładu opartego na zdobyczach cywilizacji, dyplomacji i takich tam… Szczerze – nie kupuję tego. W Polsce lubimy przemoc, więc przemoc po prostu się u nas sprzedaje. Czy nam się to podoba czy nie.

„Naszym celem są piękne, zapierające dech w piersiach widowiska przyciągające tłumy fanów i kibiców z całego świata. Dążymy do tego, aby turnieje Wotore stały się najważniejszymi i najbardziej wyczekiwanymi wydarzeniami w świecie sztuk walk” – przekonują organizatorzy i wiele wskazuje na to, że ich plany mogą się ziścić. Być może historia zatoczy koło, a to co było normą… w starożytnym Rzymie zdobędzie szczyty popularności również w kraju nad Wisłą.  

Zanim pacyfiści zaczną rzucać gromy, powiem wam jedno - sportowców to nie szokuje. Szczególnie tych związanymi ze sportami walki. Wiecie dlaczego? Bo to, że turniej walk na gołe pięści wchodzi do Polski nie jest żadną rewolucją, ani szaleńczym pomysłem grupki sadomasochistów. To po prostu naturalna kolej rzeczy – 11 lat temu większości z nas nie mieściło się jeszcze w głowie, że ktoś może „dobrowolnie” wejść do klatki i bić się w samych tylko rękawicach, przepraszam - rękawiczkach.

A potem do takiej klatki wszedł uwielbiany przez wielu Mariusz Pudzianowski i pokazał światu, a przede wszystkim Marcinowi Najmanowi co to znaczy prawdziwe widowisko. I się zaczęło... Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości – dodam, że starcie to obejrzało 6 milionów widzów. Tyle mamy w Polsce kibiców sportów walki? Wątpię. Po prostu lubimy jak jest krwawo i dramatycznie, a gdy my, dziennikarze ten krwisty befsztyk, doprawimy jeszcze atmosferą konfliktu i „nadmuchamy” skandalem, nawet sztucznym, komercyjny sukces jest murowany.   

Myślę, że przyczyn takich narodowych „zamiłowań” można szukać gdzieś na styku historii i socjologii.  Tak, myślę o martyrologii polskiego Narodu, ale także o słowiańskim temperamencie i wschodnioeuropejskim zamiłowaniu do napojów procentowych. I o delikatnie mówiąc umiarkowanym dobrobycie większości społeczeństwa. Ta mieszanka naprawdę… może być wybuchowa.

W Norwegii na przykład, uważanej powszechnie za państwo szczęśliwości i dobrobytu organizowanie turniejów walk bokserskich, MMA i sztuk walki w ogóle, do niedawna było prawnie zabronione. Dopiero w 2014 roku jako ostatni kraj w Europie zalegalizowała boks.

Jeśli dalej nie widzicie związku, polecam porównać atmosferę towarzyszącą obchodom świąt niepodległości w Norwegii i Polsce. Mało gdzie narodowe rocznice świętuje się tak radośnie, jak w krajach skandynawskich. A u nas? No właśnie… Reasumując zamiłowanie do agresji czy tego chcemy czy nie w dużej mierze leży w naszej naturze, a moim zdaniem wynika z pewnych cech narodowych. Nie wszystkich musimy się wstydzić, ale naprawdę warto je sobie uświadomić...


Komentarze