Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
13 °C
AAA

Hipocovid – czyli hipokryzja w czasach koronawirusa

Felietony
To lekka hipokryzja, gdy w kraju zamknięte są szkoły i uczelnie, a kościoły pozostają otwarte. To lekka hipokryzja, gdy szczepieni zostają nauczyciele, którzy pracują zdalnie w domach, a na szczepionkę wciąż oczekują pracownicy supermarketów, którzy praktycznie każdego dnia mają kontakt z klientem. To lekka hipokryzja, gdy zamknięte są restauracje, bary, kawiarnie, a do niektórych siłowni czy klubów fitness można się dostać posiadając licencję zawodnika. Koronawirus zaraża zatem tylko w wybranych miejscach?

Hipokryzją można więc nazwać jeden, wielki szum, jaki jest aktualnie wywołany w naszym kraju w związku z panującymi tutaj obostrzeniami i restrykcjami. Rząd postanawia otworzyć branżę kosmetyczną, w tym fryzjerów, salony masażów, dzieląc kraj na strefy. A jaki to ma sens? Gdzie tutaj jest logika? Chcesz pojechać do fryzjera? Pojedziesz. Bo możesz. Wystarczy, że wyruszysz poza „zakazane” województwo i proszę – gotowe. Jestem mieszkanką województwa śląskiego – tutaj strefa czerwona – obostrzenia surowe. Ale kto mi zabroni pojechać do kosmetyczki, która będzie legalnie działać w woj. małopolskim? Podkreślam – legalnie działać w Małopolsce. Nikt mi tego nie zabroni, a jedyną rzeczą, jaką mam do pokonania to niecałe 18 km samochodem, czyli 24 minuty jazdy - przy „dobrych wiatrach”. Zatem u kosmetyczki w Śląskiem istnieje ryzyko zakażenia, ale u tej w Małopolsce już nie?

Zostawmy zatem samą branżę kosmetyczną, a poruszmy fakt otwartych kościołów, a zamkniętych szkół. Ostatnio usłyszałam od znajomej, że jej dziecko pójdzie na rekolekcje do swojej parafii. Nie byłoby w tym nic złego, wręcz przeciwnie, gdyby nie fakt, że przecież dziecko do szkoły nie uczęszcza stacjonarnie, bo trwa nauka zdalna, ale do kościoła się wybierze.

Zatem w kościele nie istnieje ryzyko zakażenia koronawirusem, tak? A w szkole już taka możliwość istnieje? Ktoś może tutaj podkreślić jednak, że dzieci w szkole przebywają 5 dni w tygodniu, a w kościele jedną godzinę, dodatkowo nie każdego dnia. Zgodzę się. Jednak zauważmy, jak duże zamieszanie w naszym życiu powodują wprowadzane obostrzenia, nakazy i zakazy. Mam wrażenie, że niektórzy przestali racjonalnie myśleć.

Kolejna kwestia – bary, restauracje, kawiarnie. Wszystko zamknięte, oczywiście mówię o województwie, w którym mieszkam, czyli jak już wspomniałam – województwie śląskim. Branża gastronomiczna „zamrożona”. Zdarzają się wyjątki, takie jak „Bułkęs” w Katowicach, który postanowił się otworzyć mimo restrykcji (i chwała mu za to!), lecz to tylko nieliczne przypadki walki o przetrwanie. I właśnie nawiązując do walki o przetrwanie, poruszmy zatem kwestię branży fitness. Chcesz iść na siłownię? Możesz, wiesz dlaczego? Bo wiele siłowni i centrów sportowych również walczą z obowiązującymi obostrzeniami, szukając punktu wyjścia z trudnej sytuacji. Tym sposobem powstała możliwość wyrobienia zawodowych licencji – jak taką posiadasz, możesz skorzystać z usług ośrodków sportowych – oczywiście tych, którzy zdecydowali się na otwarcie.  Zatem gdzie tutaj jest logika? Ja logiki nie widzę, ale hipokryzję już tak.

Polak potrafi – tak chyba podsumowuję moje przemyślenia, patrząc na niektóre, dość odważne, (ale nie zarzucam, że niesłuszne) decyzje przedsiębiorców. Każdy z nas ma swoje indywidualne zdanie na temat pandemii. Ja osobiście nigdy nie będę podważać zagrożenia jakie niesie za sobą wirus COVID-19. 

Będę jednak podkreślać hipokryzję, która panuje w kraju.

Nie potrafię zrozumieć wyborów, które są podejmowane. Nie można robić bałaganu w życiu swoich obywateli. Raz się zamykamy, raz się otwieramy, po to by znów po dwóch tygodniach się zamknąć. Rozumiem,  że sytuacja jest ciężka – ale trwa już ponad rok, a nie zapowiada się by było lepiej. Większość z nas (albo i nawet każdy) jest już zmęczony obecną sytuacją i oczekuje od rządu racjonalnych decyzji. Marzymy o tym, by wyjść do restauracji, pójść na basen czy bezstresowo wyjechać na wakacje. Kiedy to nastąpi? Nikt chyba nie zna odpowiedzi na to pytanie, nawet wspomniany rząd. Ja jednak tego Wam życzę: dobrego posiłku na mieście, relaksu w SPA czy po prostu spaceru bez maseczki…


Komentarze