Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
-1 °C
AAA

Dyskusja w Parlamencie Europejskim, czyli znajdź 7 konkretów

Artykuły
Zrzut ekranu nagrania PE
Wysłuchałem całości obrad Parlamentu Europejskiego z udziałem tłumaczącego się premiera. Miałem nieodparte wrażenie, że nawet jeśli europosłowie mieli w czymś rację, to raczej niechcący. Bo wypowiedzi niemal wszystkich to były hasła, ogólniki i idee. Próżno było szukać w trakcie obrad PE konkretnych, fachowych argumentów i kontrargumentów. Tylko chwilami było merytorycznie. Reszta to wielkie, płomienne słowa i jeszcze większe oskarżenia, na które odpowiadano równie wielkimi i płomiennymi słowami oraz równie wielkimi oskarżeniami.

Żeby nie było, że jestem bezkrytyczny wobec premiera. Z pewnością wobec wielu wypowiedzianych przez niego słów znalazłoby się wiele krytycznych ad vocem. Z pewnością mogłaby się z tego wywiązać twarda dyskusja o konkretach. Tej jednak ze świecą było szukać w trakcie dzisiejszej debaty. Używanie mocno upraszczających rzeczywistość sformułowań jest przydatne w publicznej dyskusji, bo wzbudza aplauz albo oburzenie. No i podoba się oglądającym. Trudno oczekiwać publicznych debat bez tanich i tandetnych tekstów rodem z kiepskiego poradnika podrywacza. Jeśli jednak takie są niemal stuprocentową treścią obrad - w dodatku ogólnoeuropejskiego parlamentu - to już słabo. I to bardzo. To zakłada bowiem, że debatujący wmawiają publiczności, iż nie ma sensu bawić się w argumenty. Trzeba lać w mordę. Słownie oczywiście.

Mam wrażenie, że wielu europosłów używało dziś takich ogólników i tak oderwanych od logiki wypowiedzi, iż najpewniej nie mieli zielonego pojęcia, o co chodzi w całej tej dyskusji. A udział europosłów wynikał z tego, że usłyszeli gdzieś, iż prawacy chcą stłamsić lewaków, albo że lewacy chcą stłamsić prawaków. Więc trzeba walczyć.

Zatrwożony tym jestem. Gdyby taki poziom ogólników i wielkich słów miał miejsce na spotkaniu w sprawie wybudowania drogi koło osiedla i wiecowej kłótni pomiędzy władzami, a mieszkańcami w tej sprawie, to byłoby mniej oburzające. Tu jednak chodzi o gigantyczne pieniądze dla Polski, które mogą zostać zablokowane przez Komisję Europejską. Przydałoby się znać wiele złożonych i poważnych argumentów uzasadniających takie ryzyko, a nie wiec. Nie twierdzę, że jest idealnie. Nie twierdzę, że nie potrzeba dyskusji. Po tak poważnej instytucji, jak Unia Europejska i jej organy spodziewałem się jednak bardzo profesjonalnej i merytorycznej dyskusji o tym, co zdaniem europarlamentarzystów jest nie tak w Polsce.

Naiwny byłem, przyznaję.


Komentarze